Po pierwszym posiedzeniu Sejmu …

… a właściwie w jego trakcie, bo Marszałek Sejmu ogłosił przerwę w obradach do poniedziałku, do g. 18. Najzabawniejsze jest to, że nie podał czym parlament zajmie się po tej przewie (posłowie PiS-u też nie wiedzą). A może warto byłoby jakiś porządek obrad przyjąć?
Pomimo uroczystego charakteru pierwszego posiedzenia, ślubowania itp., wracałem z niego mocno zniesmaczony. Przypomniały mi się „standardy”, które obowiązywały w parlamencie w latach 2005-2007.
Po raz pierwszy zdarzyło się, że funkcji wicemarszałka zostało pozbawione jedno z ugrupowań, które weszło do Sejmu (PSL). Ponadto miała miejsce bardzo wymowna sytuacja - pierwsza uchwała w tej kadencji Sejmu (przygotowana przez Prawo i Sprawiedliwość) dotyczyła ograniczenia opozycji możliwość kontroli na pracami służb specjalnych. Zmiana Regulaminu Sejmu zlikwidowała rotacyjne przewodniczenie sejmowej Komisji do. Służb Specjalnych (wpisane do Regulaminu w 2009 r., w czasie rządów PO i PSL), a ponadto zmniejszyła liczbę jej członków z 9 do 7. Cel tej drugiej zmiany jest jasny – pozbawienie jednego z klubów opozycyjnych możliwości pracy w tej komisji – z pewnością PiS desygnuje do tej Komisji cztery osoby, więc pozostałym czterem klubom opozycyjnym pozostaną trzy miejsca.
Miałem w tej sprawie w imieniu Klubu Platformy Obywatelskiej wystąpienie na forum Sejmu, a wcześniej (z posłami Markiem Wójcikiem i Borysem Budką) konferencję prasową. Oczywiście PiS-owski walec nie przejął się naszą argumentacją i przegłosował nowe rozwiązania. W sytuacji, gdy pełną władzę ma jedna partia, jedyne co ją ogranicza to przyzwoitość. Chyba jej w piątek zabrakło.