Demontaż finansów publicznych

W tym tygodniu na posiedzeniu Sejmu akurat nikt Konstytucji nie łamał, ale za to rozpoczęło się demolowanie finansów Polski. Przede wszystkim w błyskawicznym tempie zostały zmienione zapisy reguły wydatkowej, ograniczające do tej pory możliwość zadłużania się państwa. Zrobiono to po to, aby w przyszłym roku wydać 15 mld złotych więcej, niż planował rząd Ewy Kopacz. Oczywiście pieniądze łatwo i przyjemnie się wydaje. Gorzej jest, kiedy nadchodzi moment zwrotu pożyczek i kredytów...
Dodatkowo Sejm (a właściwie PiS) znowelizował budżet kraju na rok 2015. Trzy tygodnie przed końcem roku PiS powiększył tegoroczny deficyt, choć nie było temu absolutnie żadnej potrzeby! Po co to zrobiono? Poniekąd być może po to, żeby pokazać, że przyszłoroczny budżet nie różni się aż tak tragicznie pod względem zadłużenia od tegorocznego. Ale przede wszystkim po to, aby przenieść tegoroczne wpływy do budżetu państwa z tytułu udzielenia koncesji na sieć telefoniczną LTE na przyszły rok.
9 mld zł mogło wpłynąć do budżetu w grudniu tego roku, ale rządzący zastosowali księgową sztuczkę i nie pobierają koncesji, czekając na styczeń. W połączeniu z odwlekaniem realizacji obietnic wyborczych (500 zł na dziecko w kwietniu lub później) pozwoli to jakoś finansom państwa przetrwać 2016 r. Ale dochody z koncesji telefonicznej to jednorazowy wpływ, a ich księgowe przesunięcie do budżetu na 2016 r. to tylko odroczenie o półtora roku katastrofy finansowej Polski. Pomysłów na to, co ma być dalej, nie widać...
Swoją drogą to, że PiS w swoich działaniach nie patrzy dalej niż poza dwuletni horyzont wiele mówi. Czy Prezes zakłada, że dwa lata wystarczą mu na dokonanie "zemsty smoleńskiej", a co będzie dalej, już go nie obchodzi?