500 zł dla niektórych dzieci

Jak wiadomo, w ub. tygodniu parlament przyjął tzw. "ustawę 500+", której nazwa powinna brzmieć "o pomocy dla niektórych dzieci". Partia rządząca próbuje narzucić narrację, jakoby mieliśmy pierwszy rząd realizujący swoje obietnice wyborcze. A tymczasem z realizacją obietnic sprawa jest bardzo dyskusyjna - pokazaliśmy w czasie debaty sejmowej, że pani premier Beata Szydło przed wyborami (jak i również później) kilkukrotnie mówiła o kwocie 500 zł na KAŻDE dziecko. Np. w czasie debaty z premier Ewą Kopacz, Beata Szydło powiedziała to trzy razy - w 6 i 10 minucie oraz w podsumowaniu.
Zdumiewające jest, jak strasznie politycy Prawa i Sprawiedliwości oburzali się kiedy przypominaliśmy te deklaracje. W ogóle niepojęte jest to, jak oni histerycznie reagują na krytykę, tak jakby byli objęci boskim majestatem, którego poczynań nie wolno komentować.
Za składanie obietnic należy być odpowiedzialnym. Dlatego domagaliśmy się, aby 500 zł wypłacane było na każde dziecko. Oczywiście rządzący składając takie obietnice, powinni być także odpowiedzialni za źródła ich finansowania. Wcześniej wielokrotnie zapewniali, że wystarczy na to uszczelnienie ściągalności podatku VAT, ale jak na razie nie przedstawili na to nawet zarysu pomysłu - niebieska teczka Beaty Szydło zapewne była pusta.
W tym roku sfinansują 500+ dzięki temu, że zostawiliśmy im budżet kraju w bardzo dobrym stanie, a oni wielomiliardowe dochody z koncesji LTE przenieśli przy pomocy sztuczki księgowej na rok 2016.
Na razie jedynym pomysłem jaki mają, jest ściąganie z każdego z nas większych pieniędzy za codzienne zakupy i opłaty bankowe.
Polityka prorodzinna jest bardzo ważna, mnóstwo w tej sprawie zrobił poprzedni rząd w ciągu ostatnich 8 lat (pozwolę sobie to przypomnieć w kolejnym wpisie). 500+ nie jest pierwszym, ale kolejnym krokiem w tym obszarze, oczywiście także ważnym, ale nie wystarczającym. Oby rządzącym nie brakło pomysłów na to, jak go finansować w przyszłości, bo podnoszenie podatków i spowalnianie rozwoju gospodarczego kraju będzie rozwiązaniem bardzo antyrodzinnym.