O wicestarostach..

Rozmawiając ostatnio z kolegami z Platformy zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego mieliśmy tak wielkiego pecha przy wskazywaniu wicestarostów. Najpierw Marian Szukalski - pamiętam, jak woził mnie po sołectwach w Zbrosławicach i opowiadał, jak wyremontuje drogi w tej gminie (nadzorował drogi powiatowe). Trzeba było doczekać się jego odejścia z funkcji wicestarosty, żeby remonty wreszcie ruszyły. Sam dokładnie nie wiem, z czego to wynikało?
*
Później Stanisław Torbus, który najpierw przychodził tyle razy do mnie przekonywać, że chociaż nie ma doświadczenia, będzie się szybko uczył i żeby nie bać się powierzyć mu funkcję wicestarosty. Kiedy w końcu, z dużą dozą niepokoju i nieprzekonania, zdecydowaliśmy się zgłosić jego kandydaturę - uznał, że już nauczył się wszystkiego. Po pierwszej próbie zwrócenia uwagi, że nie nie wszystko robi perfekcyjnie zaczął budować konkurencyjne ugrupowanie (nawet przyznał kiedyś, że dlatego, że uznał, że rekomendacji PO na funkcję wicestarosty już nie będzie miał).
Do tego początkowo bezczelnie wykorzystywał swój wcześniejszy związek z PO i sugerował, że tworzy Platformę-Bis. Gdy już wszyscy przekonali się, że to bzdura (a przy okazji impet budowania jego ugrupowania wyraźnie zmalał), zmodyfikował tę śpiewkę - rozpowiada, że buduje ugrupowanie, które jest już dogadane w sprawie koalicji z Inicjatywą Obywatelską. O ile mi wiadomo, Inicjatywa jest tym zażenowana niemniej niż byłem ja.
Cóż, taki ma chłopak pomysł na zbudowanie komitetu, którego jedynym celem jest osiągnięcie 5% i zapewnienie mu mandatu. Bo będzie to przecież lista, która walczy o 1-2 mandaty...