Kałuża błota...

Wojciecha Kałużę pamiętam z jego kilkuletniej pracy w biurze senatorskim w Tarnowskich Górach. Miałem go wpisanego w komórce jako „Buc”, a zarówno ja, jak i koledzy z Platformy mieliśmy o nim jak najgorsze zdanie.
W tym miejscu mogłoby pojawić się pytanie, dlaczego nic nie mówiłem, gdy pojawił się na liście do sejmiku? Mianowicie dlatego, że pojawił się on w ostatniej chwili. Gdy na posiedzeniu Zarządu Regionu Platformy Obywatelskiej rozmawialiśmy o kształcie list w tym okręgu, przewijały się inne nazwiska, a w efekcie prawie do końca jedynką w tym okręgu (która przypadała w udziale Nowoczesnej) był dr Bartłomiej Gabryś (świetny kandydat, popierany zresztą przez szefową .N Katarzynę Lubnauer). Kałuża miał startować na prezydenta Żor. O zmianie swojego kandydata Nowoczesna poinformowała sms-em Borysa Budkę 40 min przed rozpoczęciem posiedzenia Zarządu Krajowego, który zatwierdzał listy w całym kraju. O ile wiadomo była to decyzja posłów Moniki Rosy i Adama Szłapki. Wg krążących po Sejmie plotek Kałuża miał obiecać Rosie wsparcie w jej przyszłej kampanii do Parlamentu Europejskiego...
Jakby nie było, wyszło fatalnie - zatryumfował cynizm i prymitywne przekupstwo, dzięki któremu władzę na Śląsku przejął PiS.
Koalicja Obywatelska wprowadziła do sejmików w całej Polsce 181 radnych (w tym 30 z .N). Jeden z nich dał się kupić (propozycje miało wielu...).
Przed nami kolejne wybory w ramach Koalicji Obywatelskiej, zapewne w poszerzonym gronie. To dla Platformy Obywatelskiej wyzwanie, aby dokładnie weryfikować także kandydatów rekomendowanych na listę Koalicji Obywatelskiej przez naszych koalicjantów.