Refleksje związane ze strajkiem nauczycieli

1. Najgorszy w postawie rządu nie jest brak zgody na podwyżki. Poraża poziom szczucia na nauczycieli prowadzony przez rządową propagandę i wmawianie im politycznej inspiracji („Broniarz rok temu ustalił szczegóły ze Schetyną”).
2. Podłe jest podawanie nieprawdziwych zarobków nauczycieli.
3. Rząd wykorzystuje strajk (jak wiele innych rzeczy) do dzielenia Polaków. Warto starać się, aby mu się to nie udawało.
4. Rząd na 100% nie zamierza ustąpić i liczy, że w przypadku np. odroczenia terminu matur będzie malało społeczne poparcie dla nauczycieli. Nie się co dziwić - żaden maturzysta lub jego rodzic nie będzie zadowolony, jeśli będą zagrożone terminy matur.
5. Przede wszystkim rząd zakłada również, że bez zarobków trudno żyć (tak przecież jest...) i liczy, że w okolicy Świąt strajk zacznie wygasać.
6. Przed nauczycielami i ich związkami zawodowymi niełatwe decyzje. Ciekaw jestem jakie warianty działań mają przygotowane. Czy jednym z nich mogłoby być stwierdzenie, że z tym rządem już nie warto rozmawiać i założenie, że do porozumienia dojdą jesienią z nowym?