Żegnaj, elfie

Biały, eteryczny, połyskujący zwykle uśmiechem elfik, Kasieńka z Biura Rady Miasta, machała dzisiaj bezradnie motylimy skrzydełkami, które zmoczone zostały wilgocią łez jej samej i Joasi, stażystki. Pożegnanie obu zaprzyjaźnionych dziewcząt przy otwartym oknie ratusza wywołało we mnie pewien niepokój; obie bowiem mogły przecież wyfrunąć ponad rynek i usiąść między gołąbkami na kalenicy dachu kościoła ewangelickiego. Szczęśliwie uniemożliwiły im ten lot połamane we wzruszających uściskach skrzydła.


zmiany, zmiany. W Biurze, RM, UM. Pozdrawiam Was , dziewczęta!


czy ludzie tworzą wysokie, uniesione ogródki dla siebie samych tylko? Czy może też dla innych tarnogórzan? Dla miasta? Wiem, pamiętam - gdy zrobisz coś dobrego dla swojego Miasta, będziesz je kochał coraz mocniej. I chyba nie skrzywdzisz w przyszłości, prawda?

Na dobrą noc nie będę pisała niczego o drogach, ulicach, chodnikach przed remontami. Czy to zdanie zabrzmiało beznadziejnie? Zamiast ścieżki, dróżki, uliczki pola, pola, pola i ... 3 pluszaczki!