Biegiem

Do roboty – pacjentów jak na lekarstwo – ładna pogoda i masa pracy w ogrodach dokonała cudownego ozdrowienia potencjalnych a niedoszłych chorych
Do radcy prawnego (Maciej Honiek 200 cm) – kontrastu z innym prawnikiem (radny Łukasz Garus 195 cm?) nie zauważyłam

Do kitu – przygotowanie projektu uchwały opóźnia się; warto jednak nareszcie jasno, przejrzyście, transparentnie :-) określić zasady tytułowania Honorowym Obywatelem zasłużonego, bez skazy niegodnej wybaczenia, bezcennego dla Miasta kandydata
Do Innego Śląska – Krzysztof Mazik własnoręcznie wieszał fotograficzne kawałki lodu (zdjęcia z wyprawy na Pik Lenina – ponad 7 tys. m wysokości) w upalny dzień pochwalam ze wszech miar i kieruję do jego galerii dla ochłody; jutro 27st.C!

Do domu – pies odsikany, napojony, zrozpaczony :-( pozostawiony w areszcie domowym, skazany na nudę i na powolne przeżuwanie czasu (coś pokręciłam; przecież pies to drapieżnik a nie przeżuwacz!)
Do szpitala – sprawdzenie stanu liczebnego i zdrowia pacjentów oddziału – zgadza się; nie podoba mi się ten kaszel...
Do bani – wolno posuwają się przygotowania do wyjazdu do Kutnej Hory; casting na uczestników jeszcze bez końcowych rezultatów; brak kandydatur na przedstawicieli mieszkańców.
Do marketu – przez wredne, huczące, zakurzone drogi.

zakupy w rodzinnym sklepie Paruzlów mogą być przyjemniejsze. "Kubuś" mięsny przy ul. Piłsudskiego. Panie sprzedawczynie nareszcie pozwoliły się sfotografować - proszę, jaka miła pamiątka. Pozdrawiam serdecznie!
Do snu – po stracie słońca, cóż pozostało do świtu?