Nie ma starości


W TG nie można zjeść chłodnika w żadnej restauracji! Kolejne upalne lato odsiadywać będę nad talerzami gorącego rosołu, barszczu, flaczków i innych tradycyjnych otłuszczonych "wypocowników"; w gruncie rzeczy są jednak lepsze od zmielonych uczu i racic w hamburgerach.

Istnieje w tradycyjnej polskiej kuchni CHŁODNIK!!! Jarzynowy, owocowy, mięsno-warzywny. Tak jak w gorącej Hiszpanii pomidorowe gaspacho. Eeee tam... szkoda gadać.... W 7 minut mogę zrobić chłodnik sama: jogurt, zielony ogórek, koperek, jajko na twardo itd. Ale jest przecież pachnący wiosną ogródek restauracyjny (szukałam chłodnika w Svejkowej Gospodzie), w którym można usiaść, odpocząć przy chłodniku za 7 złotych (15-tu nie zapłacę!).

Ale nie... nie ma chłodnika w TG.
Tak jak i nie ma starości w Polsce.
.................................................
PULS MEDYCYNY
"W Polsce udajemy, że nie ma starości"
Sekcja: Opinie i listy,
Data publikacji: 2008-04-23.

W odniesieniu do artykułu na temat badań PolSenior (Puls Medycyny 5/2008), chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami. Zostałem geriatrą, gdy przed 30 laty zauważyłem, iż geriatria będzie medycyną XXI wieku i w sensie użyteczności wobec potrzebujących wygra z medycyną jednego narządu i jednej interwencji, jaką obecnie hołubi i najmocniej finansuje, rozrywany wieloma potrzebami, NFZ. W Japonii już tak się stało. W UE tak się dzieje. W Polsce udajemy, że nie ma problemu.

Starość otwiera drogę wielu chorobom - nadciśnieniu, cukrzycy, problemom stawowym, zaburzeniom snu, które powoduje stałe zażywanie leków. Panowie leczą choroby prostaty, panie nietrzymanie moczu. Pojawiają się problemy z pamięcią, nastrojem, równowagą, zaczynamy chodzić wolniej, konsumujemy coraz więcej leków, z powodu mniejszej sprawności ruchowej i poznawczej rzadziej uczestniczymy w życiu rodzinnym i społecznym. Częściej oglądamy telewizję, słuchamy radia. Coraz większą przyjemność stanowią słodycze, co często jest przyczyną nadwagi, a nawet otyłości. Z wiekiem ubywa zasobów zdrowia, a rośnie prawdopodobieństwo kryzysu zdrowotnego, który nałoży się na kilka przewlekłych chorób. I tak stopniowo stajemy się drożsi dla płatnika.

Tymczasem oferta ze strony NFZ dla osób starszych jest analogiczna jak dla osób w średnim wieku, co jest zupełnie bez sensu. Na starość nie mamy zagwarantowanego bezpiecznego leczenia, gdyż dostęp do specjalistów - którzy znając specyfikę starzenia określą, co jest w pogorszeniu zdrowia odwracalne i zaplanują leczenie z udziałem kilku osób (geriatra, pielęgniarka, rehabilitant, psycholog, pracownik socjalny) - jest ograniczony. System płacenia za jedną chorobę nie sprawdza się zupełnie u osób starszych z wielochorobowością, a wprowadza zagrożenie ekonomiczne zarówno dla prowadzących oddziały geriatryczne, jak i dla samych chorych (geriatrzy w Polsce mają zakaz wypisywania sprzętu rehabilitacyjnego dla swoich pacjentów, do czego komentarz jest chyba zbyteczny). (...)

Urynkowienie relacji międzyludzkich przenosi się i na okres starości. Powstają prywatne domy opieki nad osobami starszymi. W większości kierują one swoją ofertę do osób zależnych, ale chodzących i zasobnych w finanse. Problem pojawia się w przypadku osób leżących z powodu przebytego udaru bądź zaawansowanego otępienia, samotnych, ubogich. Oferta prywatna kurczy się wówczas i pozostaje publiczna opieka długoterminowa. Dla jej rozwoju niezbędne jest lepsze finansowanie, zwiększenie liczby miejsc i poprawa nadzoru nad jakością opieki .(...) Potrzebą chwili z powodu dużej liczby osób zależnych w kraju (ok. 2,2 mln) jest uchwalenie ustawy pielęgnacyjnej, która wesprze niedofinansowany sektor opieki długoterminowej. Projekt ustawy leży w MZ od połowy ubiegłego roku i przyjaźni się z szufladami.

Stopka autorska:
Autor: dr Jarosław Derejczyk, dyrektor Szpitala Geriatrycznego im. Jana Pawła II w Katowicach
Artykuł opublikowany w numerze: 8 (171) PULS MEDYCYNY
Data publikacji: 2008-04-23