Rolowanie

„Stop! Niech pan się zatrzyma!”. Rolki poddały się memu poleceniu bez zwłoki – oto siła mózgu. Osobnik płci męskiej, sympatyczny, w chusteczce na głowie i wąsami pod nosem pchał przed sobą wózeczek zasiedlony nieznanej mi płci dziecięciem. Z dykcją bardzo poprawną wygłosił słowa zgody na fotografowanie. I oto ulica Ratuszowa pochyliła swe budynki nad naszą trójką a w obrębie niektórych ram okiennych pojawiły się tzw. organy nadzorcze - oczy czujnych mieszkańców.

Takie też organy zaobserwowały czynności jakoby konserwacyjno-remontowe na drogach gruntowych centrum TG tj. wysypywanie tam pyłu i popiołu zamiast pełnowartościowego i trwałego materiału w celu wyrównania nawierzchni dróg gruntowych. Wykonawca w tym roku się nie spisał, Panie Kierowniku MZiM-u. Chyba wyrolował i Pana i mieszkańców. A jak Pan na tym wyjdzie?
 
Pan Grzegorz znaleziony został przeze mnie w „Innym Śląsku” bez rolek i wózka, za to w towarzystwie właścicieli życzliwych obliczy obliczających własne spożycie pokarmu i napoju doczesnego. Mieć należy nadzieję, iż dziecie bez rozpaczy przeżyło rozstanie z Panem Grzesiem a odstawione gdzieś do kątka rolki nie zostały sponiewierane i już niebawem ucieszą stopy jego lub innego osobnika ludzkiego.

Poczułam się "sponiewieraną" okrutnie po dzisiejszym dniu a nie powinnam może użyć tego przymiotnika, gdyż cień wątpliwości lub podejrzeń o niecne czyny mógłby paść na osoby, z którymi dziś się kontaktowałam. Istotna przyczyna mego stanu: podobno „wielkim zainteresowaniem” cieszył się mój dyżur przed dwoma tygodniami w Biurze Posła Głogowskiego – przyszły 3 osoby. Dzisiejszy – to szokujący sukces frekfencyjny -  4 osoby „przesłuchałam”; jedna osoba „nie została zakwalifikowana” do rozmowy (spóźniony telefon) a jedna odeszła spod pańskich Głogowskich drzwi nie przestąpiwszy nawet progu. Do następnego razu, Szanowni Państwo.


zmiana kolorystyki ale nie asystentki