Chotel, nie hotel!

Wyraźnie chłodniejsze noce przywołały kontrastowo wspomnienie ciepłych, niedawnych nocy letnich. I pogodnych wakacyjnych dni.

Kasieńko, Czarku z ponidziańskich szlaków! Pozdrawiam Was dopiero teraz ale mocniej, niż gdybym zrobiła to przed miesiącem!

Po linku do albumu fotograficznego można trafić klikając na niego:
http://picasaweb.google.pl/analityk.akl/ChotelCzerwony1016082008#
...........................................................................................................
To co czeka mnie dzisiaj jest po części jedynie przewidziane, a to co się czai - nieprzewidywalne.

 Ale:
- poranna rutynowa krzątanina z dotykaniem powietrza prawie jesiennego. Codzienny spacer psi pozbawiony jest już bezszelestnych, wysokich przelotów ptasich i słonecznych podniebnych świergotów skowronków. 
- praca zawodowa i samorządowa wymieszały się mocno, a na dodatek nowe wydarzenia wstrząsają tym koktailem, który do spożycia przekorna fortuna podaje mi na tacy z ornamentem blogowych fotek.
- będzie też wyjazd, przejazd, przejście, wyjście, krążenie, parkowanie, hamowanie, wspinanie aż do schyłku dnia. Wówczas to wieczorową porą nie brunet wysoki a gromada fanów (a z nią ja) przybędzie do Klubu 22, aby wspomóc swą obecnością fizyczną i duchem życzliwym gospodarzy Galerii Satyry "NaTynku" ( być może zabawnych) w obchodach pierwszej rocznicy urodzin tejże.