Srebro mi w głowie

Maszeruję sobie spacerkiem Placem Żwirki i Wigury w niedzielne, chłodne popołudnie i widzę – wielki, mężny mąż z maszyną połyskującą, młotem i krążkami do walnięcia gotowymi. Ćwiertnia jego rodowa godność była i nie od parady, bo ćwiertnię oleju rodzicielka mu wlała do głowy a natura ćwiertnię mocy w łapy włożyła.

Naoglądałam się i nafotografowałam jegomościa: strój, pas, brodę i wąsy rozwichrzone oraz przydatne w robocie narz-ędzia/ądy. „Czuję się, jakbym stał nagi przed obiektywem” – rzekł głosem dźwięcznym a niestrachliwym o odcieniu pożądliwym. Sprzedawał on niby złote monety w 3 rozmiarach zaopatrzone w metryczkę tarnogórską. Nabyłam, a jakże, 3 sztuki złocisto-mosiężne a jedną (aluminiowo-srebrzystą) pozyskałam osobiście przez walnięcie młociskiem. Trzy sztuki ze szlachetnego kruszcu srebrnego o wartości nie znanej, w tajemnicy chowanej, wybił ci ten Ćwiertnia, mincerz zacny, dla burmistrza srebrnego grodu gwarków i dla pary kolekcjonerów. Głowę nie od parady ma ten mincerz za sprawą oleju a w sakiewkach srebro brzęczące ci, co je pozyskali; dla rozmnożenia ku chwale miasta – to pewne.

       

Tak sobie myślę, że na przyszłe Gwarki brzęcząca moneta się potoczy do Gór Tarnowskich i do ich mieszkańców za sprawą prokreacyjnej hodowli sakiewkowej. O, jak wielka radość ma będzie!

Ale zaś wytoczyć się może za sprawą chwiejnych stopni scenicznych i innych łamliwych, nie przymocowanych elementów rusztowań. Scena to podstawa ale przy niej sama fiknęłam kopytkami a inni, też z aparacikami i aparatami, ze mną. Punkt medyczny chyba przyjmował zgłoszenia kontuzji scenicznych seryjnie. Niebezpieczna konstrukcja, niestała i nie utrwalona – oto przepis na wypłynięcie z budżetu miasta kwot na odszkodowania dla poszkodowanych. I radni powinni budżet uchwalić???