Kwartet

W deszczu, w pochmurnym niebie, w codziennym biegu nie da się zapomnieć szybko ostatniego niedzielnego przedpołudnia. Wiotkość talii, połysk fletów, falowanie uśmiechów porównam do spełnionego marzenia o wiośnie. Weszła bowiem wiosna do Sali pod Renesansowym Stropem wraz z czwórką nimf i wpłynęła z melodiami świergocących, kwilących, szczebiocących fletów.

     

W kwartecie Pani Elżbieta Woleńska podkreśla swój związek z Panem Jackiem Woleńskim; która z mitycznych nimf to Pani Elżbieta, czym podkreśla i jaki to związek?

Pozostaję w przekonanie o trafności zaproszenia muzyczek (i muzyk :) przez Panią Zofię Krzykowską z koncertem do muzeum tarnogórskiego. Jakże chętnie widziałabym tą zwiewną czwórkę w scenerii czy scenografii pałacu w Rybnej, słuchałabym ich muzyki i melodyjnych, zaskakujących pokrzykiwań. I tam właśnie ich koncert byłby równie niezwykły. Również tam powtórnie zachwyciłabym się repertuarem na flety (także tenorowy i basowy). Byleby tylko nie zdarzyło mi się uczestniczyć w koncercie Kwartetu "Syrinx" na stojąco, jak miało to miejsce niedawno.

   

Tym młodym damom podobnie jak i pozostałym słuchaczom podsunięto krzesła do wykorzystania w czasie koncertu (niezakłócona percepcja dźwiekowo-wzrokowa gwarantowana!).

    

Legendarne muzyczno-koncertowe lakierki (w tle akcent kobiecy).

     

Kwartet flecistek teraz bliżej słuchacza a raczej widza. "Walk like this!"