Po byzuchu.

Taaaak... dzisiejszego wieczora zabrakło krzeseł w sali Klubu 22, gdzie odbywała się projekcja filmu Klucznioko-Cnotowo-ślonkiego. Można to oczywiście zrozumieć - wstęp był przecież bezpłatny, widzowie mieli możliwość obmacania ściśle kostnego Jorga Cnotę i objęcia melancholinego reżysera Ojgena Klucznioka, przybyli spodziewać się mogli też sporej dozy humoru. Nie określono nawet dolnej ani (co ważne) górnej granicy wieku uczestników seansu; przyjęci zostali 20-latkowie ale też ci w wieku ich rodziców i dziadków-emerytów. Chwała organizatorom za zniesienie wszelkich zakazów w zakresie limitów wiekowych - Mirkowi Ogińskiemu i pozostałym satyrykom NaTynkowym. To zjawisko jest budujące w obecnych czasach, gdy pogoda bywa przeważnie dla młodych, zdrowych i pięknych. I dla tych  z wachlarzem kart kredytowych i kluczykami do furgonu albo ciężarówki o oknach na wysokości kłębu konia rasy angielskiej.

 Rozglądnąwszy się po sali można było doliczyć się, tak na mój rachunek, 50-60 osób wymieniających tlen i dwutlenek węgla w temperaturze ok. 30 st. Celsjusza. Wzorem krupnioków i żymloków filmowych trwali w tej nijako wędzarni wstrząsani falami ekstatycznego śmiechu. Przy tym jasne jest, że o ekstazie w rozumieniu fizjologicznyego aktu nie mogło być mowy. A przodowała - śmiechowo i anatomicznie - pani Beatka, która tym razem zawiodła bywalców klubu zjawiwszy się bez charakterystycznego elementu jej ubioru - dekoltu. 

UWAGA - aby otworzyć ALBUM FOTOGRAFICZNY, przeglądać go, powiększać, należy KLIKNAC na miniaturze zdjęcia. Naprawdę!

Byzuch - projekcja filmu 15.10.2008