Kilimandżaro dla tarnogórzan.

„Co słychać u Karoliny” – pytam przypadkowo spotkanego jej brata, Karola (Karol i Karolina – tylko te dwa imiona widzieli rodzice w kalendarzu). Oboje nie spotkani, nie widziani od ... pięciu a może już dziesięciu lat.... Czas...

„Karolina? Na Kilimandżaro się teraz wspina. Tak! A nocą będzie zdobywać szczyt!” – normalność w głosie. Ten sam sprzed lat chłopiec, choć już nie dziecko a przystojny młody mężczyzna: może 190 cm wzrostu, na oko jakieś 85 kg wagi, promienny, chłopięcy nadal uśmiech i zabawą błyszczące niebieskie oczy. Szczęśliwy, Szczęściarz.

Nocą, w mrozie i ciemności księżycowej...na Białym Dachu Czarnego Lądu. dziewczyna, młoda kobieta, Śnieżna Królowa. Wyobraźnia moja podpowiada mi jakieś obsunięcia ale i kolejny krok wyżej, jakieś potknięcia ale i następny uchwyt nad głową, jakiś upadek ale i szczyt. Blondyneczka, szczupła, spokojna i grzeczna dziewczynka, dobra uczennica, jakby pensjonarka przedwojenna, zeszyty, notatki, odrobione zadania, piątki w szkole, zajęcia pozaszkolne. Może nuda w dziecięcym i nastoletnim życiu... ? Później, słyszałam od rodziców i brata, ekspansywne studia, podróże, praca.

Teraz ja na tarnogórskim rynku spoglądam na wieże ratusza i kościoła, przydreptuję z zimna z nogi na nogę, a ona – najsilniejsza z silnych - z drugą młodą kobietą ( po ile teraz mają lat, 25? 28?), zostawiwszy za sobą tragarzy, za kilka godzin, chwil może, podniesie głowę, aby zobaczyć nad sobą wieżę niebios ze światełkami gwiazd na szczycie. Czy wzniesie modły na Górze Światłości do Boga, czy myśli jej uciekną ku ziemi, w dół, ku ludziom? Zaciśnięte gardło, łopocący ptak w piersiach, dusza uwalniająca się z ciała, otwarte szeroko oczy na Ziemię, na Wszechświat, na Wieczność. Czy tak właśnie się czuje teraz Karolinka stojąc prawie 6000 metrów ponad nami wszystkimi? Bo ja myśląc o niej takich uczuć doznaję.

      

Tarnogórskie Kilimandżaro; jeszcze w latach pięćdziesiątych były trzy szczyty (jak te afrykańskie). Pozostał jeden - namacalny dowód historii górniczej Srebrnego Miasta.

     

    "Król Karol kupił królowej Karolonie korale koloru koralowego" - pamiętam taki łamacz języka. A na zdjęciu Karol, brat Karoliny. Pomyślności w wyścigach motocyklowych! Bez wypadków proszę!