Dziedzictwo/dziedziczenie

Jak się odśnieżyć?

Jak się odkopać?

Jak się odmieść?

Gdy śniegu przybywa za łopatę, szuflę, miotłę łapią mężczyźni i kobiety i dawaj! Ruszają się obie płcie w tempie co prawda nieraz tylko spokojno-marszowym a nie hip-hopowym  ale efekt osiągają . Oddech przyspieszony, uderzenia serca też, rumieńce na twarzy i ciele widoczne, stwardnienie niektórych okolic ciała - odciski na dłoniach. Wprawdzie nie osiągają szczytu (nie skręcać w szczytowanie) albo dna  (nie myśleć o dnie lub szczycie bezwstydu) lecz efektem ruchu śnieżnego jest ZADOWOLENIE (nie sięgać do ekstazy).

    

     

    Czy twarz postaci z narożnika XVI-wiecznej kamienicy ma zadowolony wyraz  czy też nie? Czyja to twarz?

Ku osiągnieciu zadowolenia sama zmierzam, bo jutrzejszy jubileuszowy, 50-ty (oby nie ostatni), Koncert pod Renesansowym Stropem jutro mnie czeka. Godzinka 11-ta, na piętrze kamieniczki, do której lgnie moje serce ale i wiele innych, spotkam się z uniesienie wywołującymi dźwiękami, głosami ludzkimi i instrumentalnymi. Spotkam  ludzi duszami chłonących ulotność chwili, którą zatrzymają na długo w sobie i swoich dzieciach. Bo miłosne uczucie do sztuki, kultury, piękna jest dziedziczne a nie zainfekowane bakcylami chorób współczesności szlachetne potomstwo da ku chwale miasta i jego mieszkańców po wieki wieków trwające. Amen.     


      

    Za mniejszą sumę niż warta jest paczka papierosów (pięć złotych) można spotkać się z zaproszonymi artystami i przybyłymi pod renesansowy strop tarnogórzanami. Za tę śmiesznie niską sumę można równocześnie zostać posiadaczem cennego druku archiwalnego, bowiem bilety drukowane zostały przez ponad 30-tu już laty.


    

Legendarne lakierki Pana Jacka Woleńskiego wraz z "zabójczą muchą" po koncercie spoczęły zapewne w garderobie. Na zdjęciu - Pan Jacek z Panią Dyrektor Muzeum po ostatnim, 49-tym koncercie bożonarodzeniowym.