Promyk z chmur przed burzowych.

Dzień dobry, Panie Rafale,
jak sie cofna do zadka z myśloma, to spomna sie mojo oma, co ino doma po noszymo godała, i opa s niom. We szkole i kaj indzij my, bajtle, ino po polsku, godali. Tera se mysla, co jo gupio dzioucha boła i niewiela łosprawioła s miemi po ślunsku.
Terozki z chenciom czytom szrajbnione ślonskom godkom ksionżki (cajtungóf nie widziałach) ale czasu miniej mom na to. Ślonsko szpracha jest terozki kodyfikowano, ino profesory godajom, co nie poradzom, eli nie miarkujom.
Uffff...
Dlatego też podziwiam pracę (społeczną) kilku zapaleńców, ich starania i pasję, coby łostawić ślonsko godka szrajbowano drugim generacyjom.
Ufff... Ufff.

Pyrsk!

PS. Dodał mi Pan skrzydeł - dziękuję. Lecę więc zenergetyzowana w dzień (dzięki Panu), chociaż czeka mnie w południe grom - posiedzenie komisji. Brrrr...