Zapowiedź

Mijający czas zbliża mnie do godziny zero, która eksploduje w środę w tzw. epicentrum czyli w ratuszu. Jak daleko nieść się będzie pieśń biesiadujących przy ognisku zgody, to jest przy stole sesyjnym? O tym napisze Gwarek, Dziennik Zachodni, mój blog, doniesie przekaz ustny, poczta pantoflowa i inne profesjonalne lub nie media.

Posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Prawnego unicestwić mogło moją koncepcyjność, dokonać destrukcji połaczeń między synapsami mojego (damskiego) mózgu ale nie... przeciwnie - projekty uchwał wpłynęły na mnie podniecająco i podnieciły też kolegów radnych. Oj , była żywa dyskusja, żwawa wymiana opinii, życiowa argumentacja. Iskrzyło, błyskało, grzmiało - to nie standard przedburzowy czyli przedsesyjny. 2! Dwie godziny energetyzujące mnie i 5 panów! Czegośmy się opili albo zażyli? No cóż, sklep z dopalaczami dopiero w przyszłości majaczy europejsko, światowo (niektórzy powiadają, że jest na wyciągnięcie ręki). Wypiłam .... kawę z ratuszowym kamieniem czajnikowym.

    

     Zdjęcie licznej Rodzinki Pani Gabrieli Szubińskiej poprawiło mi nastrój przed snem tak jak i posty moich dawnych uczniów i kolegów szkolnych. Młodzieży! W Was moja nadzieja! Pozdrawiam dorosłych i dzieci naszego miasta! Ukłony dla zgodnej Rodziny.
............................................................................................
ZAPOWIADAM  kolejne wspaniałe wydarzenie na moim blogu!
Aleksandra z Kanady przysłała mi dzisiaj swoje już trzecie opowiadanie, które opublikuję... w oryginalnej pisowni anglosaskiej. Be here tomorrow!
.....................................................................................................
Anegdota miejska:
jadę sobie około godziny 16-tej ulicą, na której leżą dwie sterczące prawie metrowej wysokości grzywy irokezów śniegowych czyli zwały śniegu skrupulatnie zsuniętego, zebranego, zdrapanego z chodników przez właścicieli posesji. "Mieszkańcy spisali się wzorowo - myślę - cały chodnik czyściutki. Za to wywóz się zapomniał".
Zatrzymuję samochód, bo właśnie strażnik miejski wykonuje zdjęcia. "Co się dzieje? Czy będziecie interweniować w sprawie śniegu?" Pada odpowiedź: "Będziemy karać mieszkańców za ten śnieg".
Odjechałam, zafascynowana wizją nastepującą: baty na miejskim rynku (tam, gdzie pręgierz stał przed laty) dla tych, którzy na własnym grzbiecie nie wynieśli gór śniegu nie tkniętych przez  przedsiębiorstwo odpowiedzialne za odśnieżanie. Podobają mi się umiejętności menedżerskie zarządzających miastem - Jaś nie zrobił, Grzesia po karku zdzielili. Czy podobają mi się ...? Nowatorskie.