Nadążyć

Dzisiaj rano jechałam w kierunku Częstochowy między ścianami oszronionych drzew i przypominałam sobie, czego wczoraj nie napisałam w blogu. Otóż, nie udało mi się napisać o:

- czterech łabędziach kwękajacych mi nad głową,
- trzech uśmiechniętych dziewczętach z salonu fryzjerskiego "Agata",
- niezliczonych zamrożonych pączkach bzu przy murze stuletniej stodoły  
- ....

Dzisiaj wieczorem nie zdołam napisać też o ....no, właśnie... Nie wystarczy mi siły? Talentu? Pomysłów?

                                                       Naiwni mówią...

                                            Naiwni mówią: "pocałunek Muzy" -
                                            A to są rany, kopniaki i guzy.
                                             
                                            Jan Sztaudynger