Róbmy swoje. Niech robią swoje.

MOGĘ stanąć obok komputera i nie dotknąć klawiatury - taka jest moja moc!

Nieidziezrobić. Niedasie. Więc bierność nie dzisiaj, gdyż trapią mnie myśli mieszane. No bo ja tu sobie o ptaszkach, kwiatuszkach, porannych duszkach a przecież rzeczywistość to nie tylko wiotkości i zachwyty wiosenne. Jakoś nie pisałam o Panu Andrzeju, który niesiony wypływającą z niego cierpliwością (bynajmniej nie w kolejce stoku Skrzycznego ale dziurach ulicy prowadzącej go co dnia do domu) dał znać sąsiadom o swych planach rewolucyjnych. 

Sobota: uporządkowali drogę gruntową. Łopaty, szpadle, grabie, kilkanaście osób w zrywie ludowym (darmo 1 godzina) z koparką w odwodzie (250 zł). Jaka ulga dla budżetu miasta! Ukłon i podziękowanie. No i ten wzór - inicjatywa obywatelska. Jakkolwiek by na to patrzeć - społecznie czy politycznie... 

Gdyby tak można było takim prostym sposobem rozwiązać  WSZYSTKIE sprawy miasta: bezrobocie, kanalizację, przeciętność.... Marzenia...