O dziewczynach, kamieniach i liczbach

"Mądrej głowie dość dwiesłowie" a mnie, wścibskiej AKL dwa krzesła wystarczyło odsunąć, aby sfotografować "takiecóś" turlającego się a jednak podpartego, teraz poniżone a niedługo już wywyższone, w Punkcie Informacyjnym UM dzisiaj a za dni parę w Sali Sesyjnej ratusza. Podoba się? Nie podoba? Krótko: musi się podobać, dyć przeca to władza obsztaluwała!

     

Dziewczęta, kwiaty, sztuka. Na schodach tarnogórskiego ratusza, na płycie rynku rozsiadły się  uczennice tarnogórskiej szkoły plastycznej. Kamienie i kwiaty. Dziewczyny i kamienie. Kamień i sztuka. Szkice dziewcząt dzisiejszego słonecznego popołudnia powstawały w pobliżu różowych od kwiatów drzew, pod okiem Kamiennej Damy z ratuszowych schodów. Mistrzyni i uczennice. Opiekunka i podopieczne. Kobieta i dziewczęta. Antyczna bogini i ziemskie piękności. Krótko...

    

Krótko, bo zaledwie godzinę przebywałam w szkole w Strzybnicy na spotkaniu mieszkańców z Burmistrzem; natrętne telefony nie dawały mi spokoju, aż ostatecznie wyrwały z mego krzesełka. A było tak wiosennie: beżowy garnitur Pana Burmistrza wprowadził pozytywny nastrój na salę imnastyczną i chociaż ten mówił jak zwykle o liczbach, cyfrach, kwotach, sumach, pieniądzach, funduszach, dotacjach i znowu o liczbach, cyfrach ("...jestem z wykształcenia inżynierem...") no i oczywiście o drogach, chodnikach i jeszcze o dziurach w tych drogach i chodnikach ('...nie jestem drogowcem...") a wszystko to było skanalizowane... ach! No, było przyjemnie aż żałowałam, że muszę wyjść przedwcześnie.  

Przy stole prezydialnym zasiadał też inny ale też w konwencji wiosennej mężczyzna:  błękitna koszula w paseczki, chabrowo-dymny krawat w prąźki, granatowy garnitur i te niebieskie oczy... ach, takie oczy miewają tylko Andrzeje... 

Aranżacja wnętrza sali dostosowana została do hierarchii VIP-owskiej: najpierw stół prezydialny z samorządowym "naczalstwem"  a trzy metry przed nim wprawdzie nie na dywaniku ale na niskich ławeczkach, z kolanami pod brodą radni RM i członkowie Rady Dzielnicy. Naczelnicy usadowili się już wyżej, na przyzwoitych krzesłach z oparciem. Jeszcze kilka metrów dalej  (Prezydium miało w ten sposób zapewnione bezpieczeństwo), oddzieleni trzema rzędami pustych ławeczek - mieszkańcy. Dystans! Z dystansem do władzy proszę! No!

Na odtrutkę przed snem popatrzę jeszcze na dziewczyny. No! Dołęgowsko-mostowiczowy Dyzma ostatnio mi się nasuwa na myśl... Znak czasu, czycóśtakiego???

Pozdrawiam Was, Różowe Księżniczki na Kmiennym Kocyku!