Powroty.

Audyt, audytorium, absolut, absolutorium.

Wczorajszą sesję sprinterką nie nazwałabym ale skończyła się ona w przyzwoitej obiadowej porze pozostawiwszy mi wystarczająco dużo czasu na zjedzenie obiadu (pośpiesznych jego bodźców nie odebrałam), uzyskanie od mojej suczki wyważonego całusa w nos, zmianę stroju z formal na casual.

Motywy stylizowanej roślinności wskazują na wrażliwość męskiej natury właściciela krawatu - czyj to krawat? 
...............................................................................................................

Taka sobie z sesji wspominka-przypinka sytuacyjno-poetycka dotycząca gry politycznej w wymiarze lokalnym:

Wielkim aktorem
Słusznie go nazwali,
Gdy gra, lud wstaje 
I ... wychodzi z sali.
........................................................................................................

Nieco później sprężystość mojego kroku była zaburzona, gdy podchodziłam do Jubilata, choć ten czekał na mnie i innych gości z otwartymi drzwiami. Godzina 18:30. Gospodarz spotkania, Pan Józef Sienicki w sposób zorganizowany i zdecydowany prowadził spotkanie mieszkańców z Burmistrzem i przedstawicielami samorządu miasta. Stanowczość Przewodniczącego Rady Dzielnicy Stare Tarnowice idzie w parze z jego kulturą osobistą, co potwierdzam będąc odbiorczynią szarmanckiego pocałunku złożonego na mej dłoni.  

    

Rzucik też elegancki i młodzieńczy. Ładne kwiatki! Czyje?
......................................................................................................
Godzina 22-ga. Całkiem przyzwoita pora na powrót do domu.

Niech jutro nam kwitnie wiosna od rana!