Niewiele

Niewiele udaje mi się zrobić dla siebie po powrocie z wielogodzinnej dziennej  wyprawy. Bywa, że pod wieczór krótki przejazd na rowerze musi być namiastką wejścia w naturalny świat istoty żywej albo człowieka z brzemieniem atawizmów. Otulam się w zapach wonnych kwiatków na krzewach porastających nasypy starej wąskotorówki a wiatr kładzie mi na czoło kompres łagodzący bolesne widoki zapamiętane przez kilkanaście ostatnich godzin. Samotny zając stanął słupka, bażant skrzeczy trzepocząc skrzydłami, pedały napedzają rower a unieruchomiony pies wodzi wolniutko nosem wzdłuż jakiegoś źdźbła. Ruch i bezruch obok siebie w naturalnej egzystencji.

Poezja
Wszystko, co chodzi, biega, lata,
Jest poezją - bo wolnością świata.


W kolorach Ziemi - Srebrna Góra nieziemsko zielona na brązowo-zielonym talerzu.