Po... raz drugi w niedzielę.

"Urodziłam się w Tarnowskich Górach, a tak mało o nich wiem!" - taką uwagę jednej z uczestniczek dzisiejszego spaceru usłyszałam przed oficjalnym otwarciem spotkania. Spacerowicze dopisali nadzwyczaj, bowiem liczba obecnych przewyższyła zadeklarowanych. Zgromadziliśmy się na peryferiach niegdysiejszych Tarnowskich Gór czyli pod gmachem Królewskiego Gimnazjum Realnego. Potwierdziły sie moje domysły dotyczące celu umieszczenia przez budowniczych ozdobnych frazów wysoko pod okapem dachu. Wzrok przechodniów omija zwykle te zdobienia, które przeznaczone były zapewne dla oczu gości nadjeżdżających do naszego miasta od wschodu czyli od Krakowa. Porażał i zachwycał ich może widok pierwszego witającego ich budynku, jego monumentalność i ornamentyka, widoczne już z daleka.

     

Zdjęcie - wysoko, wysoko na ostatnim piętrze, pod dachem, z tyłu budynku, również pieczołowicie go ozdobiono. W miejscy zróznicowanej kolorystycznie cegły był podobno wysoko zawieszony pasaż/korytarz prowadzący do auli.

     

Zdjęcie - Na początku był ... początek.

     

Zdjęcie - Idziemy! Głowy do góry!

     

Zdjecie - A wieś niedaleko... O zachodzie słońca - sielsko dobranocnie.