Dobra praktyka.

Rano się długo wylegiwałam w łóżeczku - wstałam dopiero o 6:05.

Gdy pies moczył bródkę wśród mokrych od rosy źdźbeł trawy, skrzeczały w pobliżu sroki, które pojawiaja się coraz częściej już nie pojedynczo ale w dwójkę albo w trójkę; coraz rzadsze są natomiast podskakujące dwunożnie ćwierkacze czyli polskie wróbelki. 

Wyjazd do pracy a później kilka godzin w pomieszczeniach profesjonalnie przygotowanych do wykonywania zawodu medycznego.

Do Galerii "Inny Śląsk" przybyłam spóźniona o półtora godziny i prezentacja proekologiczna umknęła mi w niedaleką jeszcze przeszłość. Rzecz była głównie o wyrobiskach dolomitowych na terenie Bytomia ale i o sąsiedztwie tarnogórskich Bobrownik czyli  wspólnym dla dwóch miast obszarze Natura 2000. Tematyka obejmowała m.in. sukcesję naturalną przyrody na terenach po planowej działalności gospodarczej człowieka oraz o szczęście ludziom niosącej obecnej planowej działalności gospodarcza.

     

Zdjęcie - wśród obecnych znalazły się małomówne osoby reprezentujące przedsiębiorstwo "Sportowa Dolina" prowadzące między innymi - jak twierdzono - aktywną działalność proekologiczną.

Finał konkursu poetyckiego im. Ks. J. Twardowskiego. Ważny gość biskupiej rangi zaszczycił uroczystość wręczania nagród laureatom.

     

Jedna z laureatek XVI Tarnogórskiego Konkursu Poetyckiego im. ks. J. Twardowskiego - nakielczanka z koleżanką. Nie! Ta młoda osoba po lewej to nauczycielka laureatki! Obu Paniom gratuluję i pozdrawiam!


I jeszcze tylko moja obecność na części oficjalnej uroczystości w "Stasiu". W kuluarach, po ceremonii - bardzo udanej dzięki Pani Profesor Bentkowskiej - oficjele zapewne snuli plany w celu realizacji marzeń społeczników Królewskiego Gimnazjum Realnego.

        

Jedna z niespodzianek uroczystości - wygłosiwszy porażająco interesujący wykład o Królewskim Gimnazjum Realnym - Pan M. Wojcik wręczył w prezencie dyrektorowi LO, Panu. K.Sporoniowi, egzemplarz podręcznika botaniki autorstwa pierwszego dyrektora szkoły , Paula Wossidlly. Baaaaardzo stareńki i dlatego będzie zapewne cenną pamiątką.  

     

Już bez tremy, po występie w "Stasiu", młodociani chórzyści, śpiewacy, młodzież, wstępują na ulice swego małego, wielkiego miasta. Pozdrawiam Was i powtarzam za Waltem Whitmanem : "Wielkie miasto to takie, w którym mieszkają wielcy ludzie". ..........................................................................................
Opadłam z sił po dniu roboczym i tygodniu z atrakcjami i dlatego opuściłam  nieoficjalną część uroczystości i udałam się około 20-tej w domowe pielesze. Jako że po drodze do samochodu mijałam wraz z dwoma znajomymi drzwi restauracji koreańskiej, postanowiłam je otworzyć i ryż spożyć przed nocą późną.

Teraz, gdy minęły dwie godziny od ostatniego posiłku, zamierzam złożyć swe członki na otomanie a z jej braku najzwyczajniej zalegnę w łóżku. Na noc. Aż do rana, gdy to dokończę ten wpis, wstawiając wykonane dzisiaj zdjecia.

UWAGA! Aby zobaczyć wiecej zdjęć, należy kliknąć w miniaturkę zdjęcia. Otworzy się album fotograficzny.

Dzień 05.06.2009