Poniedziałek po niedzieli

A miało być już wakacyjnie.

Wtorek zaczne od Gwarka - ale kiedy go kupię? Nie wiem. Nie mogę też przewodzieć, kiedy go przeczytam - może dopiero w sobotę? Ostatni numer przeczytałam w niedzielę. Ewenenemt. Może pewien pan z tzw. "zarządu miasta" w kadencjach czarnej rozpaczy winien być obecnie zauważony i zatrudniony jako spindoctor. Pisze o jakoby chwalebnych zasługach tegoż "zarządu", które w rzeczy samej zaowocowały w późniejszych latach znaczącymi płynnymi dochodami, co mieszkańcom wiadomo, bo nie jest utajnione. Problem wody i złota wraca. Czegóż nie potrafi public relation! Z kotka zrobić pieska? OK! Sól osłodzić? Robi się. ITD , Chcesz, to masz, co chcesz.
...........................................................................

Dzisiaj odbyło się pierwsze posiedzenie Rady d/s/ nazewnictwa. Kuzio, Hahn, Kandzia, Kabus, Skrabaczewski, Wroński, Ślepaczuk, Gwóźdź, Lesiakowa. I jeszcze kilko panów.... przybędą przyszłym razem. Było OK. Fajni. Megawatycznie.  Koncentrycznie. Regulaminowo. No, po prostu... była dyskusja, praca, katalog, baza, opinie, wątpliwości, wnioski itd.
.............................................................................
Wieczór letni nastraja romantycznie; pojedynczy jeżyk to miły akcent przyrody ożywionej. A dwa jeże, i to w siebie wpatrzone - to wielka sprawa! Miłosna sprawa.