Później

Zamówiłam kwiaty. Nie, nie kwiaty a kwiatki. Jeszcze źle - zamówiłam maleńką wiązankę albo stroik z sezonowych kwiatków. No cóż, floryści są chyba trochę psychologami, a Pani Agata z małżonkiem z Kwiaciarni Tropicana pod laubami z pewnością. Bo ... maleńka zielona podusia z rozrzuconymi na niej klejnocikami kwiatuszków i owocków trafiła prosto w moją duszę. Dziękujemy Państwu!

     
...............................................................
Pan Andrzej Roczniok przyjechał ze Zobrza w upał, aby dosmażyć się na wypalonej płycie rynku, zaproszony do Tarnowskich Gór przez Janka Hahna. Nie wiem nawet, czy ten zacny gość - autor m.in. "Słownika Polsko-Śląskiego (Zbornik Polsko-Slunki) zjadł choćby sznita chlyba ze tustym, abo cołki konsek kołocza. Ale wim, co łon wystaroł sie, wyrychtuwoł, wynokwioł, wyłunaczuł , wyszrajbuwoł wiela, aże wiela we noszyj ślunskiyj godce, coby niy buoła przepumniano.

           
......................................................................................
Byda terozki społa, boch przemożnie zmordowano ale łobejrzycie - jutro zaś jak zowdy we niydziela byda we basynie sie toplać.

Pyrsk!