Wolna sobota

O szczęście niepojęte! Mogę zamknąć drzwi za mijającym tygodniem. Ostatni jego dzień właśnie ciemnieje zabierając ze sobą w pościel nocnego towarzysza - sen poduszkowy, przeciągający się w objęciach kołdry. Poza sypialnią zostają wszystkie przydepnięcia pedałów gazu i hamulca, każdy dźwięk śpiewny i warczący, pojedyńcze błyski i zespoły barw tulących się do siebie. Od jutra zacznie się odliczanie całkiem świeżych, paczkujących dni - niedziela jeszcze spokojna od świergotu porannych aż do wieczornej przebieżki jeża. A poniedziałek... pomknie pod górkę aby w środę zjechać z niej bez wyhamowania. Będzie ostra jazda. Oby bezpieczna. 

     

Stół do wyrabiania ciasta - kto pamięta datę jego "osiedlenia" w tarnogórskiej piekarni rodziny Hanke? Piekarz ze współczesnym narzędziem w dłoni. Stare bliskie nowemu na skrzyżowaniu dróg historii i dnia dzisiejszego. 

     

Godzina trzecia w nocy to zwykła pora pracy piekarzy. Już za kilka godzin wejdą do tych pomieszczeń.