Gwarki 2009 optymistyczne

Dużą ulgę poczułam, przeczytawszy w tygodniku "Gwarek" informację o objawieniu się programu Gwarków 2009. Na wyżyny optymizmu wzniósł mego ducha dodatkowo opiniotwórczy (a jakże by nie) felieton Pani Kasi Stotko tematycznie gwarkowski2009, będący jak i wcześniejsze dowodem spostrzegawczości tej autorki.  Uniesienia euforycznego omalże doznałam zaś widząc tenże program w tg.net.pl. Otóż zestawienie w dziele organizacyjnym Gwarków 2009 postaci związanych wcześniej z obchodami naszego regionalnego święta (cieszy mnie zwłaszcza obecność legendarnej a rzeczywistej postaci pana Andrzeja Książka) oraz młodej kadry kulturalnej z TCK moim zdaniem maluje przyszłe święto nie deszczowo ale różowo. Wespół w zespół mogą zmóc przeciwności nie tylko specjalizacją swoją a w efekcie dokonają wiele dobrego. Mają i ci starsi i młodzież przecież główki nie od paradowania. No i czasy się zmieniają. Niektórzy powiadają, że na lepsze.

      

Malowane konie nie są strachliwe - nie spłoszą się hukiem wystrzałów dział Braci Kurkowych. W "ainfart" wprowadziła je pędzlami przed kilku dniami para młodych ludzi.Można je głaskać wchodząc do ogródka baru pana Wojtachy przy ulicy  Ratuszowej. Do kontaktu ze zwięrzętami dokładają tam pyszności dania - moje ulubione to młoda biała kapusta i młode ziemniaczki. Palce lizać! 

Zaciekawienie moje budzą gwarkowskie układy taneczne Rudolfa von Parnella. Nazwisko to jednakowoż łączę z imieniem Feliks a imię Rudolfa von - z Carnallem, którego chętniej wyobrażam sobie schylonego nie nad baletkami a nad mapami górniczymi. Wszakże choreografię Parnella już teraz w wyobraźni wiążę różowymi  sznurowadłami z kilofkiem Carnalla. Para ta to dobry omen przed wrześniowym tarnogórskim świętem.

Jego książęcej wyniosłości - Pawła Antoniego Sułkowskiego, z pełnym przekonaniem to twierdzę, też nie zabraknie wśród "pochodzian" gwarkowkich, choć przebąkuje sie o nijakim Sutkowskim.

A inni...? No!

    

Przepiękne, dostojne i wyniosłe kamienice z przełomu XIX i XX wieku niszczeją w Bytomiu szybciej niż w Tarnowskich Górach. Są podobne i w naszym mieście, w lepszym stanie, ale napewno nie ma generalnego planu na zatrzymanie tarnogórskiej starówki w jej najlepszym wydaniu. To tu, to tam jakieś naprawy, i jakieś mega-super-masakryczne plomby wzięte z Marsa albo z czyjejś głowy wyekstrahowanej z całościowego projektu nt starówki. Nie należy się właściwie dziwić - żaden przecież konkretny w terminach czy kwotach w strategii rozwoju miasta nie istnieje.