Cukiernia - Tarnowskie Góry - ulica Krakowska.

Natrętna osa okrążała moją głowę coraz to zbliżając się do mojej twarzy (a właściwie ust) i oddalając na przemian. Słodkości jej pachniały, lepkości, smaczki. Ze cukiernio Zdebika żech wyjszła nafutrowano (kiejby norka) ciastkoma z aprikułzami bez klumpów.

"Ej, wy chopy! Dowejcie ino wiencyj aprikołzów! Naciśnijcie na spód jedna kole drugej, nie tak rzodko, a budynia menij dowejcie! " - wynik degustacji nowego wyrobu przez szefa, Pana Józefa Zdebika, zaowocował wezwaniem na dywanik czyli do kanciapki, pardon: do kantorka, jednego z pracowników.
 " Ja, szefie, Bydzie, jak żeście pedzieli, szefie"
   
    

Widzisz ją? Widzisz? Utopiona a nie nieszczęśliwa - morelka w budyniu sobie pływa. Na tle ciacha z rumem, co jak tęgi matros stoi za ślicznotką.

Mmmmmm, mniam, ślinka w ustach robi się gęsta na wspomnienie smaczku, zapaszku, delicji! Płókruchy cieniutki spód, na nim morelki - sezonowy owoc, zalane masą budyniową ze smakiem cytrynowym. Wonności owocowe nieskończone! Kwasek zamiast słodkości! Latem doceni go i kożdy przepadzitek i richtig koneser a i paniczka na dijecie. Wierzch znowu cieniutkie ciasto pokrywa a na nim płatki migdałowe i śnieżek wakacyjny pudruje, i kapeczki lukru połyskują i... rekord świata! To nie żadna pompowana powietrzem cukrowa minipoducha, to autorska cukiernicza receptura i rzetelna robota rzemieślnicza na niechemicznych surowcach. NOWOŚĆ! Tarnowskie Góry the best!

    

Testowanie, smakowanie, rozmarzenie. AUTOR! AUTOR! AUTOR! 

PS. 01 i 02 sierpnia - Dni Miasteczka. W Żyglinie, w Miasteczku. Skojarzenie z ciasteczkiem :)