Poniedziałek - kontakt z latem

Opasły i jednak zakakująco miękki mimo twardych okryw pasikonik zasiadł za grzejnikiem pod oknem. Walcował dość długo przy pomocy swego obunożnego instrumentu muzycznego zanim odnalezionego ewakuowałam (przed zimą) w pobliże starego krzaka tarniny. Tam gromada świerszczy niezmordowanie używała już od zmroku swych osobistych smyczków i strun.
   Zapach dojrzałych papierówek przywołuje wspomnienie ogrodu dzieciństwa, żółte opadłe mirabelki są zbyt drobne, aby z przyjemnością, jak przed laty, można było wyssać z nich mdławą słodycz. Biało-brązowa krowa nie podniesie przed świtem z trawy swego ciężkiego brzucha. Przecinający nocną ciszę głos sowy pójdźki przywołuje tęsknotę za świetlikami, których od lat już nie widziałam w krzakach porastających pobocza śródpolnych dróg. 
   Lato, lato wszędzie. Zwariowało, oszalało czyjeś serce.

     

Trend do życia w powietrzu wykazują tarnogórskie czworonogi.
........................................................................
  
Zastyłam... Zastygli... Uniesiona do ust butelka. Uniesione w zdziwieniu brwi. Ja jedna - żenszczina, ich - dwóch, muższcziny. Na rogu Przesmyku i Ratuszowej, 1 - słownie : jeden metr od drzwi lokalnego a unijnego corner shopu. Kolekcjonerzy promilli  nie są ewenementem na starówce tarnogórskiej. 
   A dwóch takich co ukradli światu chwile szczęścia dla siebie pod godną, brylastą rzeźbą kruszcową podaje sobie szkło - raz jeden raz drugi popija. Sierpień. Sierpień miesiącem trzeźwości. Za chwilę ten drugi przed jednym do fontanny sika. Show darmowy dla nieporuszonej w swej obojętności parasolowej widowni. Wśród gołąbków - coraz liczniejszych pierzastych wydalaczy półpłynnych infekcyjnych ekskrementów - epizod regionalnego folkloru.
   Te istoty stałocieplne na dwóch nogach - ptaki i ludzie - opanowują ekspansywnie nie tylko rynek ale i inne ulice starego miasta. I to jest może prawidłowa tendencja, bowiem mówi się, że widać, "jak miasto żyje". Więc może warto ten żżżywy i żżżywiołowy obyczaj społeczności lokalnej wspierać. Przy braku w tej okolicy nosicieli mundurów i bez krwawej walki istoty te rozmnażą się odważnie, a niech nawet i nachalnie. Taka tendencja miejscowa, taki trend porządkowy,
   Władza ratuszowa może już rozpisać futurystyczny konkurs: "Przedstaw wizję rozwoju starówki Tarnowskich Gór po otwarciu (nie)winnego sklepu (całodobowego?) w kamieniczce Sedlaczka". Nagroda? Surowce do recyklingu: puste butelki i ptasie ekskrementy.

     

Jeśli nie strażnicy miejscy na swych niedoścignionych motorowerach (szczerze: od momentu zakupienia czyli od może 3 lat, wcale nie widziałam tych śmigających  pojazdów) to umundurowany podobno gwarek doglądnie porządku na rynku.