Poniedziałkowy plan

Z nowym tygodniem - nowe życie, chciałoby się rzec. Co powinnam zrobić dzisiaj a czego nie? Cóż, należałoby może rozłożyć na blacie "przepastnego stołu" (o takim niedawno przeczytałam w jakimś artykule) albo wyjąć na blat z przepastnej szuflady stołu (jest taki z szufladami w ratuszu) karteczki z napisanymi na nich zadaniami. Ułożyć według priorytetów, hierarchii, potrzeb, kaprysu i po zastanowieniu ... połowę wrzucić do szuflady. I ja wiem, którą na pewno pozostawiłabym - tę z napisem "posiedzenia komisji RM" .

      

Wczoraj mogłam z bliska obejrzeć gaszenie pierwszej świecy na specjalnym, bo rozmiarów kościelnych - nie domowych, wieńcu adwentowym. W kościele pw. Apostołów Piotra i Pawła po zakńczeniu południowej mszy.

Rozmawiałam też z księdzem Piotrem Kalką o tablicy-gablocie, w której można by umieścić informacje na temat historii i architektury światyni wraz z reprodukcjami  dawnych widoków obiektu. Kilka minut później grupę turystów oprowadzał wokół kościoła przewodnik. Jako że msza się skończyła i kościół został zamknięty, można było obejrzeć go jedynie z zewnątrz. 

Wczoraj odbył się ostatni z tegorocznego cyklu koncertów w Rybnej. Skończyły się też koncerty muzyki organowej w kościele ewangelickim. Niestety, pechowo byłam tylko jeden raz na każdym z nich. Zawsze coś... zawsze ktoś...