Szymon, Natasza i Gabriel. I my.

 

 Z pewną dozą niepewności podchodziłam pod drzwi Klubu 22, gdzie miał się odbyć wernisaż wystawy rysunków Szymona Kobylińskiego w Galerii Satyry NaTynku. Do Galerii zapraszani są skażeni satyrą rysownicy lub rysujący satyrycy, a oni zjeżdżają do Tarnowskich Gór przywożąc ze sobą swe prace. Jeden, niestety, nie przybył ale przysłał moc rysunków a niektóre nawet z osobistymi podpisami (właścicielką jednego z takich stałam się i ja).

Zdjęcie: Moskwianka, napisano o pani Nataszy na plakacie. Czy pan Gabriel to Moskwiczanin? No i jeszcze pamiętam auto o nazwie "Moskwicz".Nie było " Nie ujezżaj ty moj gałubczik! Pieczalno zyt mnie biez tiebia"

 Obawa moja wynikała ze świadomości w zakresie stanu fizycznego, w jakim obecnie pan Kobyliński się znajduje. Jakby go tu nazwać. ... No, może "uduchowiony", świeć Panie nad duszą tego znamienitego atrysty. Ducha pana Szymona w klubie nie było, za to oduchowiona postać Nataszy Nikolskiej o włosach w kolorze świetlistej miedzi kołysała się wraz z muzyką i widownią klubową. Dźwięki wydawała pani Natasza, będąca psalmistką w Świdnicy, po rosyjsku a akompaniowała jej gitara pana Gabiela Jaczewskiego, który unoszony zdawał się być, przymknąwszy powieki, nad Sadowoje Kalco.  " Moskowskije wiecziera" też były, i pogaduszki o Kikinych - artystkach i nauczycielkach artystów, i o ostatnim nocnym trolejbusie moskiewskim i Bułacie, który z pochodzenia i urodzenia nierosjanin a najbardziej z rosjan moskwianin, i o ....

Zdjęcie

Była i zapomniana ale z przyjemnością spotkana mała Donatka, koleżanka ze szkoły podstawowej z dużym synkiem, panem Piotrem. Jak dobrze, że możemy bez obaw, spontanicznie, szczerze zapytać znajomo wyglądającą osobę: "Przepraszam, czy ja panią znam ze szkoły? Czy pani chodziła do parkowej?" Chodząc tymi samymi ulicami nie omijajmy obojętnie ani ludzi, z którymi zetknał nas los choć na chwilę, ani miejsc, do których skierowało albo przywiązało nas życie..  

Zdjęcie: Moskwianka, napisano o pani Nataszy na plakacie. Czy pan Gabriel to Moskwiczanin? No i jeszcze pamiętam auto o nazwie "Moskwicz".Nie było " Nie ujezżaj ty moj gałubczik! Pieczalno zyt mnie biez tiebia"

Zdjęcie

ALBUM FOTOGRAFICZNY można otworzć, klikając na miniaturce zdjęcia.

Szymon Kobyliński i Moskwa 11.12.2009


Był i kubek czerwony z napisem NaTynku. Fajny. Szkoda mi jednak niegdysiejszych a niedawno przecież jeszcze wręczanych szanownym gościom cegieł powleczonych tynkiem. Posmarowanych grubo jak dobrą omastą pokryte bywają solidne pajdy ciepłego chleba domowego wypieku. Bo tak jest w Klubie i Galerii - ciepło i domowo, choć nieraz zapach tu jakiś cię zakręci w nosie przyniesiony prądami powietrza albo intuicji artystycznej z różnych kątków kraju, stolicy albo z i zagranicy. Ale i wówczas bywa w Tarnowskich Górach swojsko, po naszemu. w moim, w naszym mieście. Małym, wielkim mieście.