Opanowanie

 Święta opanowane. Mijają bez głośnego alarmu o wielu ofiarach wzmożonego ruchu ulicznego albo ofiarach karpia a właściwie jego ości czy też jeszcze ofiarach napitku i jadła w nadwadze i nadmiarze. Wszystko jest jak co roku: wyjazdy w odwiedziny do rodziny, obciążenie stołów, żoładków, serc jadłem grzesznie niezdrowym. I dla równowagi są też odchudzone tradycyjnymi wydatkami portfele.

     A jednak nie jest tak, jak tradycja każe, a wygląda na to, że tegoroczne święta mogą się stać nowym wzorcem świątecznym (patrz metr pod Paryżem, w Sevres). Bo? No bo nie ma śniegu! A to na naszej szerokości geograficznej i w TG przeoczenie, błąd, nietakt. Co z sankami na górkach w parku, nartami w biegu przez polne drogi w Reptach i łyżwami na lodowisku? No, te ostatnie są akurat pod ręką jak i lodowisko, jakby nie było, w zasięgu wzroku, tuż pod oknami ratusza a nie gdzieś daleko, pod wydumanym horyzontem przy Parku Wodnym.. Duet łyżew i ślizgawki jednak egzystuje jakby tylko  w marzeniach a za lodem ślozy wieloryb wypłakuje przy pomruku tajemniczej maszynerii. Golutkie stragany nie okryte nawet jedliną wzgardzone przez kupców niczym ta dziecina przed wiekami, dopełniają całokształtu grudniowego epicentrum TG. Wzorzec, potrzebny nowy wzorzec, acha!   

       

Przy pomocy takiego urządzenia uzyskuje się płynną konsystencj lodu na tarnogórskim rynku. A może mi się coś pomyliło?

       

Przy pomocy takich szczerych uśmiechów tarnogórzanki, dwupokoleniowo, topiły wczoraj moje świąteczne serce wśród słodkich łakoci w cukierni Zdebika.

Podsumowanie: święta opanowane, dobrze jest! Bez specjalnych powikłań, według życzeń. Brak jednak jakby czegoś więcej, zimowego... sezonowej grypy chyba. Albo tej w wersji zmodyfikowanej, modnej. 
Mówi się, że i grypa została opanowana. 
 http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/12243

Przy pomocy takiego urządzenia uzyskuje się płynną konsystencj lodu na tarnogórskim rynku. A może mi się coś pomyliło?

       

Przy pomocy takich szczerych uśmiechów tarnogórzanki, dwupokoleniowo, topiły wczoraj moje świąteczne serce wśród słodkich łakoci w cukierni Zdebika.

Podsumowanie: święta opanowane, dobrze jest! Bez specjalnych powikłań, według życzeń. Brak jednak jakby czegoś więcej, zimowego... sezonowej grypy chyba. Albo tej w wersji zmodyfikowanej, modnej. 
Mówi się, że i grypa została opanowana. 
 http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/12243