Do mamy, do babci, do cioci z kolędą.

Wzorem dla wodzirejów (i wodzirejek?) jest pani Henia Borkowska. Zorganizować babski comber? Jaki problem?! Poprowadzić festyn kolejarski? Bagatela! Prezentować uczestników dożynek? Też coś?! Tylko słowo, tylko myśl mała, zaproszenie jakieś a już pali się jej serce do czynu!

      
   Dzisiaj z rodziną prawie całą: córką, wnuczką, krewnymi, innymi bliskimi, odwiedziła i koncertowała kolędowo w Domu Pomocy Społecznej . To było coś! Te wizytowe stroje, te rekwizyty, instrumenty, ruch, śpiewy wspólne z publicznością, myzyka z instrumentów elektronicznych i "żywych", gorące życzenia, serdeczne fluidy uczuć...

 Ach.. tak może być tylko magiczną porą grudniowych świąt. I tak właśnie czaruje pani Henryka!

Zdjęcia ... :(  Jutro? OK?

PS.
Czy zmobilizować własną rodzinę, chyba aż 10 osób, do występu w leniwy czas miedzyświąteczny jest łatwo? Czy zebrać i przywieźć na miejsce występu instrumenty, aparaturę nagłaśniającą, rekwizyty jest prosto? Czy rozbawić podopiecznych DPS-u na "Przyjaźni" każdy potrafi? I jeszcze pozyskać przychylność pani dyrektor, której należą się podziękowania!

       
   Ludzie starsi albo chorzy, albo ci wymagający stałej opieki, zasiedli na krzesłach przeznaczonych dla widowni, opiekunowie - pracownicy ustawili na niej też wózki inwalidzkie a nawet łóżko wyjechało z pokoju. Mieszkancy DPS-u patrzyli, słuchali, oklaskiwali, cieszyli się z odwiedzin ludzi, którzy przybyli tu dla nich nie z potrzeby materialnej (na chleb powszedni potrafią zarabiać samodzielnie) ale z potrzeby serca. Dla rozgrzania serc słabszych ciepłem własnej życzliwości.    

PS. 2 Przeczuwam, że to wpływ tarnogórskiego węzła kolejowego. Czemu nie, może być - pani Henryka, ona ci to uczyniła, to przecież "baniorka". Super-, giga-, mega-dzioucha ze bany na Górach! Dyć prowda!