Na start

Witam Panie Zbyszku,
namówił mnie Pan na „blogowanie”, znosić mnie więc będzie Pan przez jakiś czas. Trudno-darmo, stało się. Konsekwencje moich blogowych uczynków niech nie spadną tylko na mnie, podzielę się nimi z Panem. Nie znam jeszcze Pana fizycznie (?) lecz wiem, że jedna z cech charakteru (lub ducha) zaprowadziła Pana do skutecznego finału w podjętym przedsięwzięciu. Jest to cierpliwość – szlachetna i kulturalna odmiana u...ciążliwości.

A teraz Wy,
Czytelnicy, Mili i ... inni, Łaskawi i ... obiektywni, Rzeczowi i ... zabawowi,

WITAJCIE i przyjmijcie życzliwie blogową deflorację. Zostańcie ze mną na jakiś czas i przeczytawszy mą prozę dnia powszedniego, napiszcie, zatelefonujcie, za-SMS-ujcie, bowiem wsłucham się, wczytam się, odpowiem, wykonam (:-? - spróbuję).

Postacią transparentną w pełni nie stanę się za posrednictwem bloga lecz oto przedstawiam koniec ubiegłego tygodnia. Nie wierzę własnym oczom !!!

2007-08-03 godz. 19:30
to nie może być piątek! W piątki przecież zwykle niewiele osób telefonuje, niektórzy rozpoczęli jeszcze w czwartkowy wieczór weekendowy wypoczynek... Kanikuła, summer time, wakacje… Pacjenci laboratoryjni zdrowieją przed weekendem I kierują swe kroki za miasto nie do przychodni zdrowia.
Dlaczego więc ja od godz. 5:30 jestem na nogach? Dlaczego przede mną jeszcze sporo roboty przy komputerze i z lekturą może do późnego wieczoru?
Oto wykaz dzisiejszych piątkowych odbytych czynności
1. pobudka 5:30 i dalej „wypas” psa na pobliskiej łące - właśnie sąsiad wyprowadzał w tymże celu jałówki (nie zaznały jeszcze uroków rozpłodu i mleczności - to najsłodsza część ich żywota),
2. zadałam paszę zwierzęciu ;-) i uraczyłam się omalże ambrozją w niebiańskiej scenerii tj. maślanka z ziarnami i suszonymi owocami na tarasie przy wschodzie słońca (dziś chmurne lecz nastrojowe niebo )
3. wejście w outlooka, kilka wydruków, pakowanie torby ( Nie! Dzisiaj 3 torbiszcza. A jakże , nie wyłamię się z rutyny.)
4. Wyyyyyjjjjjjjaaaazzzzzzzddddddd! Kierunek praca – w drodze telefony.

Przeliczyłam:
Ř 9 razy weszłam i tyleż wysypałam się z samochodu
Ř 11 miejsc odwiedziłam w zaplanowanych i nie sprawach
Ř 25 numerów telefonicznych wybrałam z czego jedna rozmowa
zawierała wątek flirtu
Ř 14 połączeń odebrałam ( dwie rozmowy bezużyteczne a jedna
irytująca)
Ř 5 spraw służbowych sfinalizowałam
Ř 3 sprawy prywatne też, w tym oddałam się w ręce fryzjerki
Ř 4 razy przytuliłam psa

Wczorajsze spotkania i rozmowy telefoniczne z urzędnikami UM i radnymi przygotowywały grunt pod poniedziałkowe nadzwyczajne posiedzenie wyjazdowe połączonych komisji RM. Zadanie: zająć stanowisko w sprawie zwałowiska nr 1 obejmującego wiele ton odpadów niebezpiecznych.

Dzisiaj wieczorkiem uzupełnię korespondencję – Pan Burmistrz czeka na moją interpelację (czyżby?).

Pozdrawiam!
Pa.