Niedzielne spacery

Chętnie spacerowalibyśmy starymi uliczkami, których urok stuletnich i starszych murów przyciąga nas bardziej niż odwiedzane z konieczności betonowe i blaszane pudła marketów. Naturalnie proporcjonalne bryły kamienic ozdobionych detalami archutektonicznymi potrafią cieszyć nas, gdy podniesiemy głowę i skierujemy wzrok ponad brudne chodniki.  

Z przyjemnością wychodzimy na polne drogi, gdzie zobaczyć można bażanta, kuropatwę, może zająca a zdarzy się i stadko saren. Na widok wróbli raczej nie ma co liczyć - z braku zarośli (są uporządkowane ogrody) ptaszki te tracą naturalne schronienie i ... życie. Miejsce po ich zapomnianym już prawie ćwierkaniu zajmuje skrzeczenie coraz liczniejszych srok. Brązowe albo szare rośliny mają swój specyficzny urok na przedwiośniu. Trwanie w oczekiwaniu na gością. Albo raczej na gospodynię, która za chwilę uchyli powietrzne drzwi, aby wkroczyć na otwarte pokoje natury - wiosna.

       
Zamknięte w więzieniu - nie jeden królik miniatÓrka. 

Jutro w samo południe będzie komisyjnie, bezpiecznie i porządnie - posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Prawnego. Porządkuję materiały, czytam projekty uchwał, spogladam na zegarek i ... odlatuuuuuję.!