Po dniu, przed północą

Po pałacyku w Rybnej poruszałam się w zwolnionym tempie. Przełom zimy i wiosny zaznaczył się w moim organizmie: jestem jakby rozważniejsza, uważniejsza, skupiona. Przyznaję - koncentruję się na odnajdywaniu oznak wiosny. Znajduję je raz po raz a to m.in. w wiosennym remoncie wnętrza pałacyku,

        

w energicznym marszu młodzieży poszukującej jak i ja oznak wiosny,

        

w krzykliwym locie kaczek nad polami, w wychylających się spomiędzy brązowych łusek popielatych kotek bazi, w rozpierzchającym się stadku kur wiedzionych przez bażanta, w brązowo-brudnych chodnikach i parapetach zanieczyszczonych przez ukochane tarnogórskie gołąbeczki, w ...