Znowu bajka

Hmmmm..... odkładam na dzisiejszy wieczór karty ustaw, adresy elektroniczne uchwał, całą tę ciążką artylerię hazardu i prawa w ciemy kąt. Albo lepiej - do pancernych silosów. Dla wyciszenia, dla złagodzenia klimatu.Zbliżające się godziny nocne ucznię ulotnymi ale błogimi za sprawą małego teatru wirtualnego, bajki wyjętej z sennej krainy czarów. Uuuuuspoookooojeeenieee...spoookójjjj, relaaaksss..

Oto dwie mrówki z rakietami (zamiast rakietnic - p/pancernych), rude niczym boska Rita, pogrywać zaczęły w tenisa ziarenkiem piasku. Wersja stołowo-ziemna, bezregulaminowa, rozregulowana, nielegalna, nieprawomocna. Tupot małych stóp pingwinich dał się wyraźnie słyszeć od północy a po chwili ukazała się fiszbinowa gęba przedstawiciela waleni - może kaszalota?. Czarowne mlaskanie skrzydełek motylich zapowiedziało zjawiskowego pazia, który przysiadł na napiętej pajęczynowej siatce tenisowej. Gromadziła się przelotna skrzydlaczkowa i wypasiona, osiadła publiczność. "Będzie lało. Mówię wam" - ledwo słyszalny szept groźnie zabrzmiał między klapnięciami ziarenka piaskowego o rakiety, o grunt, o mrówcze czółko.

c.d.n.