Po hymnie, po mszy, po życiu...

... staje się cisza. Gdy odejdą głośmym marszem żołnierze z karabinami na piersiach  a z nimi poczty sztandarowe i młodzież w białych rękawiczkach, gdy przebrzmią śpiewy: " Boże, coś Polskę" i jeszcze "z ziemi włoskiej do Polski", kiedy złamie się ostatnia zapałka pocierana o pudełko i ostatni znicz wypali się do dna, pozostanie cisza.

W kościele w czasie mszy o godzinie 18-tej było tłumnie ale ciasnota nie spowodowała chaosu. Jak w wojskowym szyku minuta stała za minutą czekajac na swoją kolej, modlitwa następowała po modlitwie, pieśń płynęła za pieśnią. Według ustalonego porządku, do końca ceremonii, bez zakłóceń. Inaczej niż wydarzenia przebiegały pod Smoleńskiem przed dwoma dniami...
...........................................