Matura i Gwarek.

Wtorek to Gwarek, Gwarek więc wtorek. Taki niby rym. Rym cym cym. Bóg wie z czym.
O mordowanym przez godziny bestialsko najlepszym przyjacielu człowieka - psie, który nie potrafi uciec od swego najlepszego ... oprawcy, ufając mu przez wszystkie godziny cierpień, aż do ostatniej sekundy maltretowanego życia. O kasynie, nazwie ronda i tablicy, których nie wszyscy mieszkańcy pragną z nakazaną przez RM jednakową wdzięcznością, o absolutorium i Parku Wodnym, co do których zrodziło się wiele wątpliwości, itd. O maturze... niepotrzebnej do osiągnięcia sukcesu życiowego, o czym przekonywali mnie i innych telewidzów prezenterzy pewnego programu podając jedno po drugim nazwiska współczesnych gwiazd: tancerzy, aktorów, piosenkarzy, sportowców. Takich gwiazd. I tyle. 
.......................................
2 tys. złotych można wygrać w konkursie na nazwę nowego centrum usługowo-handlowego w sercu tarnogórskiej starówki; obok rynku od kilku laty czai się między ponad stuletnimi kamieniczkami puste "pudełko" siedziby Tarmilo. Inwestorzy  rozpoczęli reklamę działalności zanim jeszcze kompleks otworzył swe podwoje dla publiki i klientów. Zaplanowane działania marketingowe przedsiębiorcy - godne pochwały z biznesowego punktu widzenia. Czy na opracowanie projektowe adaptacji architektonicznej budowli również ogłosili konkurs - tego nie wiem, "Gwarek" też tego nie podaje ale w swoim numerze z 20 kwietnia br. zamieścił artykuł pt. "Tu było Tarmilo". Oby w pobliżu rynku, w bezpośrednim sąsiedztwie budowli z XIX i XVIII wieku udało się przeprowadzić rozsądną kosmetykę, lifting, metamorfozę. A może znajdzie się tu, przy tarnogórskim rynku kolejne zmutowane monstrum, super star oceanów i przestrzeni kosmicznych, lądowisko dla hiperkosmateńców czy domek dla zmodyfikowanych genetycznie gigantycznych chomików? Ciekawe, jaki twór wklei za zgodą władz lokalnych architekt, inwestor, budowniczy w zabytkowy układ urbanistyczny Tarnowskich Gór, Wolnego Miasta Górniczego. Mam złe przeczucia, bo dźwięczą mi w uszach słowa jednego z tutejszych wysokich urzędników: "Czego pani chce? Przecież jest demokracja!". Obym się myliła. 

http://www.gwarek.com.pl/artykul.php?a=6106  

Taki jest nasz rynek w majowy poranek 2010 roku widziany oczami przechodnia umieszczonymi na wysokości ok.170 cm.

Czy demokracja to bałagan, brzydota i dezorganizacja?