Mieczysław Muławski

Gdyby był kobietą dopasowałabym do jego wyglądu przymiotnik "eteryczny". Drobna postać, jasna, blada ostatnimi czasy twarz, czuły uśmiech, oczy jakby za mgiełką nostalgii. Kiedy spokojnym krokiem wchodził po schodach muzeum a następnie zdejmował z siebie prochowiec i czasami kapelusz, jego ruchy były wyważone, opanowane. Ale kiedy rozpoczynał rozmowę o swoich obrazach, w których zaczarował magicznymi ruchami i barwami odległe już w czasie miasto, jakim były przed setką lat Tarnowskie Góry, emanowała z jego sylwetki jakaś płynna energia a w słowach brzmiało uczucie. Takie uczucie, którym zwykle darzą miasto jego wrażliwi mieszkańcy, określa je słowo na literę "M".
Czy mogę pana Mieczysława Muławskiego, malarskiego kronikarza Tarnowskich Gór, nazwać "wielkim człowiek małego miasta"? Nie, nie powinnam o to pytać. Ja to mówię głośno: Mieczysław Muławski, który jutro przejdzie przez jedną z Bram tarnogórskich, zostanie z nami jako mały wielki tarnogórzanin.

PS. W sobotę 22 maja o godzinie 10:00 w kościele na galembergu pogrzeb.
http://picasaweb.google.pl/analityk.akl/BarwyLSkaMieczysAwMuAwskiWernisa10072008?feat=directlink