Zwykle w niedzielę o tej porze

   Zazwyczaj w niedzielę rano przygotowuję się do wyjazdu do Parku Wodnego. Dzisiaj plany uległy zmianie, prowadzę bowiem zajęcia w CKU. Z tego powodu rekreacje wodną zaliczyłam wczoraj, w sobotę wieczorem, a to specyficzna pora w tamtym miejscu.
  
 Rutynową, sobotnią, imprezową atmosferę dało się wyczuć od samego wejścia. Kończyny wyciągające się w kierunku kończyn i ... innych części ciał, oczy wtopione w drugą parę oczu, układ nad- i podwodny zmienny ale stały damsko-męski. Pewna część uczestników, obecnych, przybyłych, wyraźnie się sobotnio wyluzowała, a myślami wybiegała już w następne, nadchodzące sobotnie godziny a może i poranne niedzielne.
   
   Frywolny klimat zmienił się w drugim końcu sali basenowej, gdzie było familijnie. Pan tarnogórski starosta, Józef Korpak, sobotę poświęcał rodzinie (godna pochwały systematyczność), bowiem założył okulary plywackie, stosowną odzież wodną i wraz z synusiem przemierzał-przebieżał-przepływał długość basenu sportowego -  napotkałam ich na powierzchni akwenu sztucznego bardzo zadowolonych. I na mnie za ich sprawą spłynęło podobne samozadowolenie. Małżonki czyli pani starościny, nie zauważyłam ale jeśli nie fizycznie, to myślami z pewnością była blisko obu swych kochanych mężczyzn (jako i oni ze swoją panią).
    
   Poprosiłam panów o asekurację a następnie wykonałam skok do wody i oddaliłam się jednostannymi, rytmicznymi ruchami mego całokształtu w drugi koniec basenu. Pan starosta wprawdzie pozostał na miejscu ale z wcześniejszych moich obserwacji wynikało, że pływać potrafi (to też pochwały warte). Czy jest dobrym pływakiem? Nie mnie oceniać polityka ale skoro jego polityczna kariera trwa już kilkanaście lat, znaczysie - pan starosta utrzymuje się na powierzchni. A nawet steruje pływając, gdzie chce (chwalebne zapewne). I już.

  Talenty i umiejętności weryfikuje życie. Ich posiadacze nie/zawsze potrafią je w życiu zastosować, spożytkować.