Majówka w końcu maja

Popołudnie niedzielne udane było nad wyraz. Po wielu chmurnych, deszczowych i chłodnych dniach, dzisiaj w słońcu, w pachnącym polnym powietrzu, w głosach ptasich można było pochwalić maj.

Wiele osób spacerowało, wędrowało, jeździło na rowerze. Ja przemierzyłam fragment mojej ulubionej trasy i trafiłam między polami, pozostałościami szybów i używającymi niedzielnego rychu na hałdę popłuczkową.

      

  

Korzystając z prostych udogodnień cywilizacyjnych - rower, lornetka - można mieć wiele zadowolenia z krótkiej przejażdżki do podnóża hałdy, na Blachówkę, czy do Segietu. Tylko trzeba się śpieszyć, bo wiele zmian zachodzi w tych miejscach i ani sie nie obejrzymy a miejsca te znikną z powierzchni ziemi i Tarnowskich Gór. Pozdrawiam napotkanych rowerzystów!

        

Trzy miłe damy - jamniczki - po spacerze czekają na otwarcie drzwi przez powożącego karocą. Zmęczone ale zachwycone. Nawet wózeczek pod sparaliżowaną pupcią jednej z jamniczek nie pozbawił jej dobrego nastroju. Przesyłam wirtualne "głaski" ode mnie i mojej suczki! 

ALBUM FOTOGRAFICZNY i reszta wpisu - jutro.