Mieszkać w cieniu

W ramach spotkania integracyjnego urzędnicy, pracownicy, podopieczni-interesanci-klienci świetnie się zaprezentowali w spotkaniu z dziećmi. Te zaś miały sporo radości ze spotkania, bo:
-  motylki na szczudłach wymachiwały pędzlami malując mniejsze i większe twarzyczki kolorowymi farbami,
-  doszło do niespodziewanej "kradzieży" powietrza z dmuchanego zamku do zabawy i całkiem przewidywalnego odnalezienia tegoż,
-  można było pościgać się na drewnianych nartach,
-  a także pośpiewać i potańczyć oraz dziko wrzeszczeć z radości.

        
Radny Krzysztof Łoziński założył stosowną koszulę w motylim kolorze - różową oraz dostosował fryzurę do nakrycia głowy motyla - uczesał się na irokeza. Stojąca z boku i nieco z tyłu radnego AKL nawiązała z motylem kontakt bezpośredni - dotykowy. Dziewczynka w skupieniu poddawała się procesowi przeistaczania w ... no właśnie. Jeszcze nie wiadomo w co. 

Zanim zaczęło się to całe zamieszanie, próbowałam w myślach albo rozumie policzyć te wszystkie złotówki potrzebne na przeprowadzenie remontów w budynkach gminnych przy ulicy Grzybowej i Bocznej. Weszłam do ciemnych korytarzy, obejrzałam odpadające tynki i wyrwane instalacje, zasmuciłam się widokiem niszczejących drzwi, okien i dachów budynków, których z kolei proporcje cieszą moje oczy. Udało mi się też porozmawiać z kilkoma mieszkankami, tak jak przed rokiem rozmawiałam z innymi w sąsiednim budynku. Chociaż bliskość lasu jest przyjazna dzieciom, to wydaje się, że cień rzuca na siedziby ludzkie wzniesienie "sarkofagu" chowającego w swoim wnętrzu szczątki zakładów chemicznych.  

ALBUM FOTOGRAFICZNY można otworzyć klikając na miniaturce zdjęcia.    

Dzieci, motyle i rzeczywistość.