Spotkanie oko w oko na poziomie zero.

Chyba się oswoił. Truchta na chudych nóżynkach zygzakiem, wsadza noso-pyszczek co rusz to do innego zagłębienia, innej dziurki w murawie, i prycha, chrumka, posapuje. Pies chętnie złapałby w pysk kolczastą kulkę ale ona już nie "kulkuje się ", więc tylko popatrują na siebie  dwoma parami ślepków w bezruchu a po chwili rozchodzą w obie strony.

       
Zdjęcie oswojonego zwierzęcia ogrodowego przeprowadzającego obserwacje dziwnego zjawiska czyli człowieka.

W Sedlaczku trwa nadal zbiórka darów dla poszkodowanych w powodzi. Codziennie od prawie dwóch tygodni przez kilka lub kilkanaście godzin dziennie dyżuruje przy kawiarnianym stoliku pani Gabriela Szubińska i przyjmuje przychodzących z pełnymi rękami tarnogórzan. Zostawiają torby, pudła, reklamówki, inne pojemniki wcale nie puste dla tych, co postradali dobytek w nieszczęściu.

       

Zdjęcie - zgromadzone przedmioty są segregowane i opisywane przy pomocy m.in. pani Leokadii Wójcik, prowadzącej restauracje Sedlaczek. 

CDN