Na tarnogórskim rynku

Na chodniku widoczny jest w kolorze zielono-wrzeszczącym tzw. kosz na śmieci - koszmarny, plastikowy, z rozwartą paszczą, stojący na betonowej łapce. Pod ratuszem, prawie przylgnęła do jego ściany żółto-niebieska minibudka tajemniczego dróżnika to jest kiosk internetowy, jak zwał tak zwał. Teraz poczyniono kolejny krok ku ubarwieniu "epicentrum" tarnogórskiej starówki - stylowa latarnia dwuramienna otrzymała kanciasty czerwoniuśki kołnierzyk typu "ja-ci-dam-po-oczach" z okolicznościowym napisem.

       
    Inicjatyw uwspółcześniania tego co historia pozostawiła nam po mądrych i zamożnych tarnogórzanach jest mnóstwo. Postęp robi widoczne kroki - raz małe, jak te wymienione a raz kroczyska, jak ten wieloryb przy kościele. Ciężki kaliber to budowa przy ulicy Strzeleckiej - już wiemy z planszy, jak ma wyglądać. Druga kolubryna to budynek Tarmilo wepchnięty w ciasne uliczki przez robotniczy zapał - mam nadzieję, że nowy właściciel i architekci postarają się fasadę tego gigatramwaju przytomnie podzielić i zastosować makijaż pod epokę sąsiednich kamienic.
   W ciemnym tunelu ciemności/ciemnoty są jednak małe światełka albo iskry - to przy rynku budynek oznaczony jako ulica Opolska 1 i na przeciwległym końcu - ulica Krakowska 16. Vivat właściciele!