Czerwony baron i pomniki w Tarnowskich Górach

   Przez kilka dni nie zaglądałam do blogów inych autorów, nie wiedziałam więc o komentarzach do wpisu mojego kolegi, Janka Hahna, na temat pomników. A ponieważ ponownie zwrócił się do mnie z pytaniem na ten sam temat jeden z czytelników, moją odpowiedż oraz opinię w sprawie pomników w Tarnowskich Górach opublikuję dzisiaj na stronie głównej bloga a nie w komentarzach.

   Przez kilka dni nie zaglądałam do blogów inych autorów, nie wiedziałam więc o komentarzach do wpisu mojego kolegi, Janka Hahna, na temat pomników. A ponieważ ponownie zwrócił się do mnie z pytaniem na ten sam temat jeden z czytelników, moją odpowiedż oraz opinię w sprawie pomników w Tarnowskich Górach opublikuję dzisiaj na stronie głównej bloga a nie w komentarzach.

Szanowny Panie Agencie Tomku, 
    wiem, że ta sprawa ciągle nie może się doczekać jakiegoś sensownego rozwiązania. Przyczyną są nie tylko pieniądze, ale i względy „polityczne” z podtekstami „nasz, nie nasz”.
    Kto choć troszkę zna historię Śląska tamtych czasów, a z niej margrabiego Georga , Jana Dobrego i innych śląskich Piastów, ten dobrze wie, jak to było z ich ówczesnym patriotyzmem, któremu przyświecał głównie interes własny lub rodu. Spotkałam się nie raz z oceną pomysłu: Jan – ok., ale ten drugi to przecież Niemiec. Bywało i odwrotnie, gdy pytano o zasługi Jana. Dlatego na stronie www. umieściłam już dawno artykuł o niemieckim lotniku, którego bojowe czyny przypomina i sławi Fundacja w Świdnicy. Nikt - o ile wiem - nie próbuje przez to zmienić statusu  tego miasta, jaki powstał po 1945 r.

     Manfred von Richthofen – Czerwony Baron, służył swojej ojczyźnie tak, jak w II wojnie  np. kapitan, później generał Ernest Skalski -Polak.

Od znajomego słyszałam, że jeszcze w latach 60. XX w. spotkali się członkowie załóg pancernika Bismarck i angielskiego krążownika Hood zatopionego w bitwie na Atlantyku właśnie przez Bismarcka. Zwykli ludzie i żołnierze nie wybierają sami sobie przeciwników. Nasz Kozietulski walczył pod sztandarami Napoleona pod Samosierrą. Ten słynny wąwóz nie leży w Polsce, i bronili go prawowici jego właściciele, ale taka była droga polskich legionów Dąbrowskiego do Polski. Nie zawsze pełna chwały.

      Przykładów można podać więcej. Nie będę się oczywiście z nikim tu sprzeczać o to czy margrabia brandenburski wynaradawiał Polaków w Tarnowskich Górach, bo znam granice śmieszność. Jan Opolski podpisywał się z czeska - Hanusz, a mimo to był na pewno polskim Piastem. Historię pomnika margrabiego opisano już nie raz. Bywał tu i znikał, a niejednoznaczności oceny tych wszystkich zabiegów wokół niego najlepiej dowodzi fakt, że pomnik usunięto z ratusza a jego herbowe tarcze pozostawiono.

     Zachęcam do sięgnięcia po artykuł „Warto skorzystać z Czerwonego Barona” Pana oraz innych zainteresowanych budową pomników w Tarnowskich Górach. Dość ciekawa to lektura, a zaskakujące było dla mnie to:

  

        Przyzna Pan, że jakiś przykład z artykułu wypływa. Osobiście byłabym za upamiętnieniem obu postaci, które miały wpływ na powstanie naszego miasta i nie tylko. Miejsce – są trzy takie miejsca, które jakoś nie mogą się doczekać sensownego do końca zagospodarowania.