KOCHAM... Kocham... kocham...

... ludzi i świętego Antoniego! Po miesiącu modłów cudowne „nawrócenie” zgubionego notatnika! Przemiła młoda osoba ze sklepiku prasowego przy trójkątnym objeździe na ul. Opolskiej (naprzeciwko prawie fryzjera „Agata”) zwróciła mi pozostawiony tam, jak go z europejska nazwała, „organizer”. Święta istota!. Dziękuję za dobry uczynek i podziwiam dobrą pamięć! (Zdjęcie 1)

Druga sprawa budująca mą pozytywną opinię o ludziach to miła rozmowa z panem zaczepionym przeze mnie na chodniku. O czym? O stworzeniu, którego niedawno stał się posiadaczem a w moim języku – osobnikiem alfa. O szczenięciu rodzaju Canis; przybyło właśnie do rodzinnego stada mojego modela. Muzyk – wygląd jest adekwatny do artystycznej profesji – uprawia – uwaga! – STONER-ROCK! Dziękuję za zrozumienie zapomnianego Języka Psów. Jane Fannell - przypominam. (Zdjęcie 2)

Trzecia sprawa: utworzyło się mikro-wysypisko śmieci na rogu ul. Nowej i Szczęść Boże. Pani ze straży miejskiej w telefonicznej rozmowie obiecała przedsięwziąć odpowiednie działania! Może była sfotografowaną przeze mnie w czasie Gwarków umundurowaną funkcjonariuszką? Dziękuję za właściwe wypełnianie swych obowiązków służbowych! (Zdjęcie 3 - mikrowysypisko, wyjaśniam!)

A to wszystko na dobry koniec tygodnia i jeszcze lepszy początek weekendu z jednego powodu – zachwyciłam się rano kolorami i kształtami natury – pogórnicze tereny (Zdjęcie 4). Cały dzień jest mi nagrodą za wyrażony naturze zachwyt! Zachwyćcie się także w czasie spacerów po okolicach naszego miasta.