Grube ryby w Rybnej

   Genius loci.... O duchu miejsca mówiono w Rybnej, gdzie w pałacu rodowym tarnogórskich ziemian przedstawiono książkę: "Pałac w Rybnej i jego właściciele". Autor, Kamil Łysik, jak sam powiedział, czekał 10 lat na jej wydanie. Czy to dobrze, że tak długo czekał? Że wyznał ten fakt?  

  Dzisiaj pałac odwiedzili urzędnicy miejscy i powiatowi oraz ci, którzy pomocą swą wsparli autora w jego pracy i przedstawiciele społeczeństwa rybnieńsko-tarnogórskiego. Zasiedli w kręgu publicznym, nogę na nogę zakładali, podbródki popodpierali i słuchali, słuchali, słuchali...Tych, co mieli coś rzeczowego do powiedzenia.
 
Pan Kamil zaś, młody i wykształcony człowiek, o obliczu południowca i sylwetce skandynawskiej, w dobrze dobranym do okazji garniturze, intelektualnym zaroście na policzkach, z romantycznym uśmiechem i zadumą w bystrych i błyszczacych oczach, zajmował należne mu, zaszczytne miejsce - w centrum mikroprzestrzeni sali koncertowej ogarniętej makroświatem Śląska. Mikro- i makro -terminy te często używano tego wieczoru.

Jako jedna z uczestniczących w spotkaniu szczerze polecam lekturę książki, bowiem sama się z nią zapoznałam. Mniemać należy, iż wzbudziła ona również zainteresowanie urzędników a nawet burmistrzów, o czym świadczyła ich obecność (wysoko podnieśli tym samym rangę spotkania). Czy zatem można mieć nadzieję, że władze zamierzają wyraźniej wspierać lokalnych przedstawicieli nauki i kultury? A różnie z tym wsparciem w przeszłości bywało.  

Gratuluję spełnionemu już, szczęśliwemu ojcu literackiemu, panu Kamilowi Łysikowi, i życzę doczekania dalszego potomstwa historyczno-literackiego jemu osobiście oraz innym tarnogórskim twórcom.